[b]- Wiele firm się obawia, że wprowadzenie systemu EMAS to tylko dodatkowe obciążenia niedające wymiernych korzyści. Jak je zachęcić do działania w tym kierunku?[/b]
[b]Cezary Starczewski:[/b] Wdrożenie EMAS pociąga za sobą koszty, które tylko częściowo można zrefundować ze środków unijnych. Jest dużym wyzwaniem dla firmy, ale przynosi również konkretne korzyści materialne związane z oszczędnościami w funkcjonowaniu, np. obniżeniem kosztów dzięki racjonalnej gospodarce surowcami, oszczędnością energii i wody, zmniejszeniem zużycia materiałów i redukcją ilości odpadów.
To także ograniczenie emisji, co przekłada się na redukcję opłat za korzystanie ze środowiska. Kolejna korzyść to świadome zarządzanie ryzykiem środowiskowym i przygotowanie firmy na sytuacje awaryjne.
[b]Na początku drogi do EMAS tych korzyści nie widać, a kłopoty są. Czy we wdrażaniu nie powinny pomagać urzędy i instytucje, choćby Inspekcja Ochrony Środowiska?[/b]
Przy wprowadzaniu systemu EMAS wręcz obowiązkiem jest współpraca z organem administracji publicznej przy identyfikacji wszystkich środowiskowych wymagań, także prawnych, jakie dana firma czy instytucja powinna spełniać.
Wiarygodność organizacji jest potwierdzana nie tylko przez akredytowanego weryfikatora środowiskowego, lecz także przez organy sprawdzające, takie jak: regionalna dyrekcja ochrony środowiska, wojewódzki inspektorat ochrony środowiska, inspekcja sanitarna, wójtowie, burmistrzowie czy prezydenci miast.
Dzięki temu firma może być pewna, że to, co robi, jest zgodne z przepisami, i nie czeka jej niespodziewana kara.
[b]Mimo wszystko niewielu przedsiębiorców decyduje się wprowadzić EMAS. Co zrobić, by to zmienić?[/b]
Zainteresowanie firm, zwłaszcza konkretnymi szkoleniami na temat EMAS, jest duże, gorzej z samym wdrażaniem systemu. Dlatego właśnie po cyklu konferencji i szkoleń, które odbywały się w wielu miejscach Polski, zdecydowaliśmy się zorganizować okrągły stół i ustalić, co da się zrobić, by tę sytuację zmienić.
Moim zdaniem najważniejsza sprawa to pomoc dla firm w przeprowadzeniu przeglądu środowiskowego zgodnego z EMAS. Ważne jest także powołanie internetowego forum wymiany wiedzy o interpretacji wymagań prawnych.[/ramka]
[ramka][b]Komentuje:
Ryszard Pazdan, ekspert Business Centre Club[/b]
[b]Obiecanki nas nie interesują [/b]
[b]- Dotychczasowe zainteresowanie przedsiębiorców uzyskaniem znaku EMAS jest bardzo niewielkie. W Polsce wydano zaledwie 22 takie certyfikaty. Czy taki znak jest firmom potrzebny?[/b]
[b]Ryszard Pazdan:[/b] Trudno wytłumaczyć szefom firm, do czego ma on służyć. BCC przeprowadził ankietę dotyczącą coraz ważniejszej dla nas społecznej odpowiedzialności biznesu i spośród wielu elementów, które wybierali jej uczestnicy, nikt nie wskazał na EMAS.
[b]Może nie wiedzą, co to jest?[/b]
Wiedzą, ale nie widzą korzyści w stosunku do wkładu pracy, jaki należy ponieść na wdrażanie. Zasadniczym problemem jest to, że wizerunkowo EMAS przegrywa wciąż z dobrze rozpoznawalnym na całym świecie certyfikatem ISO 14001.
[b]EMAS to jednak coś więcej niż ISO. Czy zna pan sposób, by zainteresować nim właścicieli firm?[/b]
Widzę dwie szanse na zwiększenie zainteresowania tym produktem. Przedsiębiorcy zawsze są skłonni ponieść zarówno koszty finansowe, jak i organizacyjne z tym związane, bo wiążą się z tym wymierne korzyści finansowe.
Jedną z metod, która mogłaby zainteresować firmy, jest rodzaj abolicji środowiskowej, możliwość uniknięcia różnego rodzaju kar nakładanych przez Państwową Inspekcję Ochrony Środowiska czy marszałków województw.
Jeżeli przedsiębiorstwo, które miało zostać ukarane, wdroży w określonym terminie EMAS, to jednorazowo zostanie zwolnione z dodatkowych opłat czy kar. Ale musielibyśmy wiedzieć o tym i mieć konkretne przepisy określające, na czym te udogodnienia polegają. Obiecanki cacanki nas nie interesują.
[b]A druga możliwość?[/b]
Jeżeli Niemcy chwalą się tysiącami wdrożeń EMAS, to wynika to z warunków stawianych przez inne podmioty. Przedsiębiorcy wprowadzają system, dlatego że wymagają tego ich kontrahenci. A przynajmniej firmy, które wdrożyły zasady zarządzania środowiskowego, są preferowane.
Nasi przedsiębiorcy w tym względzie niczym nie różnią się od niemieckich. Jeżeli z EMAS będą mieli większe szanse na kontrakty, na pewno się nim zainteresują.
Uważam, że dobrym pomysłem byłoby także zainteresowanie dużych przedsiębiorstw wdrożeniem systemu. Gdy one to zrobią i będą wymagać tego samego od kooperantów, to zainteresowanie automatycznie wzrośnie. Natomiast nie wierzę, że niewielka firma wprowadzi system tylko dla idei.[/ramka]