[b]„Kiedy tylko z głośników zabrzmi komunikat lub zadzwoni telefon i usłyszymy: Multiskillerzy[/b] [dosł. osoby o wielu umiejętnościach] [b]proszeni na kasy, to lecimy. A takich komunikatów w ciągu dnia jest pięć”[/b] – pisze w liście do „Rz” Ewa, pracownica administracji zatrudniona w sieci Tesco.
Tak markety dbają o komfort klientów po tym, gdy w ramach oszczędności zredukowały zatrudnienie.
[srodtytul]Nowe obowiązki[/srodtytul]
– W Tesco pracujemy jak jeden zespół i staramy się unikać podziałów na osoby z biura i ze sklepu. Pracownicy działów wspierających pomagają kasom w czasie wzmożonego ruchu klientów. To pomoc czasowa, regulowana odpowiednią procedurą. Wezwanie pracownika np. działu personalnego na linię kas tłumaczą tylko kolejki – mówi Michał Sikora z biura prasowego Tesco.
„Firma wręczyła nam porozumienia zmieniające, w których został wymieniony zakres naszych kompetencji. I tak, do zwykłych obowiązków dopisała m.in. poprawną obsługę kasy i terminalu płatniczego, prawidłowe uzupełnianie towarów na półkach” – pisze w liście pracownica.