Czy pracodawca musi w jakiś szczególny sposób zlecać pracę po godzinach? Czy pracownik ma szansę na wynagrodzenie za dodatkową pracę, która nie była wyraźnie zlecona przez szefa? – pyta czytelniczka.
[link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=ECEBE2710A237E9A690335F07875F1E5?id=76037]Kodeks pracy[/link] nie przewiduje żadnej szczególnej procedury nakazywania pracy w nadgodzinach. Potwierdza to Sąd Najwyższy w swoim [b]wyroku z 25 sierpnia 2004 r. (I PK 707/03)[/b], stwierdzając, iż polecenie pracodawcy wykonywania pracy ponad normę czasu nie musi być wyraźne i nie wymaga szczególnej formy.
Jeszcze dalej poszedł Sąd Najwyższy w [b]wyroku z 14 maja 1998 r. (I PKN 122/98)[/b], podnosząc, iż brak sprzeciwu przełożonego na wykonywanie w jego obecności obowiązków przez pracownika może być kwalifikowany jako polecenie świadczenia pracy w godzinach nadliczbowych.
Pracodawcy powinni mieć zatem na uwadze, iż nie zawsze ochroni ich argument, że nie wydali pracownikowi wyraźnego polecenia w tym zakresie. Jeżeli bowiem pracownik zdoła udowodnić, że jego przełożony zdawał sobie sprawę z tego, iż on wykonuje swoje obowiązki po godzinach, i taki stan rzeczy akceptował, istnieje duże prawdopodobieństwo uznania za zasadne żądania przez pracownika wynagrodzenia za czas, w którym wykonywał tę ponadwymiarową pracę.
W uzasadnieniu drugiego z orzeczeń Sąd Najwyższy zauważył bowiem, że jeżeli przełożony choćby tylko zauważa, że pracownik wykonuje pracę, i nie reaguje na ten fakt, milcząco go aprobując, to takiemu zachowaniu należy przypisać cechę prawidłowo wydanego polecenia pracy w godzinach nadliczbowych, w niedzielę lub święto.