Pługi, spychacze i koparki – cały ciężki sprzęt czeka, by wyjechać na ulicę miast. Obowiązków jest dużo, ale rozłożone są zazwyczaj tak, by nie naruszać ustawowych norm czasu pracy, w tym czasu prowadzenia.
Okazuje się, że większość kierowców pracuje osiem lub 12 godzin dziennie. Ten ostatni sposób organizacji pracy to system równoważny, który pozwala na 12-godzinną pracę w ciągu doby, ale tylko w niektóre dni tygodnia i pod warunkiem, że wydłużona praca zostanie zrekompensowana dniem lub czasem wolnym w innych dniach tygodnia. Może być zatem tak, że trzy dni w tygodniu pracują po 12 godzin, jeden dzień przez cztery godziny, a jeden dzień mają wolny. W trakcie dniówki szoferzy nie czekają bezczynnie na sygnał do odśnieżania. Wykonują szereg innych zadań zaliczanych do czasu pracy, ale niezwiązanych z prowadzeniem. Chodzi np. o naprawianie i czyszczenie pojazdu, asystę przy rozładowywaniu transportu czy formalności administracyjne. Niektórzy, gdy nie ma odśnieżania, wykonują też codzienny transport drogowy niezwiązany z oczyszczaniem miasta.
[srodtytul]Na etat i zlecenie[/srodtytul]
Firmy zastrzegają, że choć zima nie odpuszcza, to poszczególni kierowcy nadmiaru obowiązków nie odczuwają. Wszystko za sprawą odpowiedniej organizacji pracy. Jest ona różna, ale najczęściej zależy od ilości zleceń.
– Godziny pracy poświęcone na odśnieżanie zależą od treści umów, które podpisujemy z miastem lub gminami na odśnieżanie ulic. Postanowienia tych kontraktów są różne, ale ich stosowanie sprowadza się najczęściej do tego, że jednostka odśnieżeniowa prowadzi pług od dwóch do czterech godzin. Zdarza się, że kierowca rozpoczyna pracę o piątej bądź szóstej rano. Nie jest jednak tak, że z powodu śnieżycy w nadgodzinach bądź w porze nocnej pracuje cały czas – tłumaczy Dariusz Żukowski, wiceprezes firmy AGComplex.