Zatrudnieni pracują w miesięcznym okresie rozliczeniowym. W marcu mieli 176 godzin roboczych (tyle wynosił wymiar na ten miesiąc). W międzyczasie pracodawca zlecił im ośmiogodzinną pracę w niedzielę i dodatkową w dniu wolnym z tytułu przeciętnie pięciodniowego tygodnia pracy (zazwyczaj wolna sobota). Za te dni pracownicy nie odebrali wolnego w innym terminie. Dlatego z upływem marca się okazało, że przepracowali 192 godziny. Zatem o 16 godzin więcej, niż powinni. [/ramka]
Zatem okres rozliczeniowy pomaga ocenić, czy doszło do przekroczenia norm średniotygodniowych. – A dlaczego nie można ustalić tego wcześniej – już po upływie tygodnia? Przecież z chwilą jego zamknięcia wiemy, że np. praca w niedzielę zawyżyła normę tygodniową o osiem godzin – tłumaczy czytelnik. To prawda, ale proszę zwrócić uwagę na fakt, że za pracę w niedzielę lub święto oddajemy najpierw dzień wolny: w pierwszym przypadku w ciągu sześciu dni kalendarzowych poprzedzających lub następujących po takiej niedzieli, a w drugim – do końca okresu rozliczeniowego. Taka rekompensata spowoduje, że zawyżona liczba godzin roboczych zostanie wyrównana do poziomu ustawowego wymiaru. Wówczas na koniec okresu rozliczeniowego przekroczenia średniotygodniowego w ogóle nie będzie. – A co z nadgodzinami dobowymi? – dopytuje czytelnik. Z ich ustaleniem nie musimy czekać do końca tego okresu. Wynika to z tego, że za nadgodziny dobowe od razu płacimy 50- albo 100-proc. dodatki.
[srodtytul]Miesiąc albo tydzień[/srodtytul]
Co do zasady okres rozliczeniowy ustalany jest w miesiącach i zależy od systemu czasu pracy (patrz tabela pod tekstem). Przykładowo w podstawowym obejmuje on cztery miesiące. Jednak w sytuacjach szczególnych można go wydłużyć do sześciu, a nawet 12 miesięcy. Tak samo jest w systemie przerywanym. Ale już przykładowo w skróconym tygodniu pracy nie może być dłuższy niż miesiąc. – A czy miesięczny okres rozliczeniowy można określić w tygodniach? – pyta czytelnik. Tak. Będzie to wówczas siedem kolejnych dni kalendarzowych, poczynając od pierwszego dnia okresu rozliczeniowego. Ale uwaga, wybierając taką formę okresu rozliczeniowego, musimy pamiętać, że iloczyn tygodni i tak nie może przekroczyć w zależności od systemu – w sumie czterech, sześciu lub 12 miesięcy. Ponadto czterotygodniowy okres rozliczeniowy występuje przy pracy w ruchu ciągłym – art. 138 k.p.
[srodtytul]W przepisach wewnętrznych[/srodtytul]
Długość okresu rozliczeniowego pracodawca określa w układzie zbiorowym pracy bądź w regulaminie pracy. A jeżeli firma zatrudnia mniej niż 20 pracowników, to podajemy go w obwieszczeniu. Bez względu na to, gdzie go opublikujemy, musimy precyzyjnie określić jego początek i koniec. I tu zaczynają się schody, bo wielu pracodawców robi to nieprawidłowo. Uważają bowiem, że pierwszy dzień okresu rozliczeniowego zawsze przypada na poniedziałek. Tymczasem okres rozliczeniowy może się zaczynać w każdym dniu miesiąca kalendarzowego. Nie ma znaczenia, czy będzie to początek, koniec miesiąca, niedziela czy święto. Przykładowo w marcu pierwszy tydzień miesięcznego okresu rozliczeniowego nie rozpoczynał się 2 marca w poniedziałek, ale już 1 marca w niedzielę, a zakończył 31 marca we wtorek. Natomiast w kwietniu rozpoczął się w środę 1 kwietnia, a zakończy 30. dnia tego miesiąca w czwartek.