Od dwóch tygodni w gabinecie lekarskim nie wystarczy już zlewozmywak – musi być tam także umywalka. Śpieszymy o tym donieść, gdyż „zginęło” rozporządzenie ministra zdrowia w sprawie wymagań, jakim powinny odpowiadać pomieszczenia, urządzenia i sprzęt medyczny służące wykonywaniu indywidualnej praktyki lekarskiej (z 9 marca 2000 r.). Lekarze nie wiedzą, na czym stoją.
Oczywiście akt prawny nie może zginąć jak portfel – chodzi o to, że wielu medyków i prawników sądziło, iż dawno został on uchylony. Tym bardziej że są nowe, aktualniejsze rozporządzenia. Okazuje się, że są w błędzie. Problematyczne rozporządzenie jest jak fatamorgana – pojawia się i znika. Powołują się na nie podczas kontroli zarówno inspektorzy sanepidu, jak i przedstawiciele samorządu lekarskiego. Warszawska Okręgowa Rada Lekarska grozi swoim członkom, że w razie stwierdzenia istotnych odstępstw od wymagań określonych w tym akcie prawnym odbierze im prawo prowadzenia prywatnego gabinetu.
Jeśli założyć, że to rozporządzenie działa, to od dwóch tygodni należałoby uwzględnić wiele przewidzianych w nim rygorów. Tak np. w gabinecie ginekologa i urologa musi być oddzielna kabina higieny osobistej.
Czy ostatecznie przepisy z 9 marca 2000 r. obowiązują, czy nie? – pytają lekarze, do których docierają sprzeczne sygnały z Sejmu i z Ministerstwa Zdrowia. Zainteresowanych wyjaśnieniem tego prawnego stanu rzeczy jest wielu, bo istnieje też inne rozporządzenie ministra zdrowia – o niemal identycznej nazwie.
„Czy rozporządzenie ministra zdrowia z 10 listopada 2006 r. w sprawie wymagań, jakim powinny odpowiadać pod względem sanitarnym pomieszczenia i urządzenia zakładu opieki zdrowotnej, wymaga, żeby dentyści, którzy mają sprzęt kupiony w 2000 r., nabywali nowe umywalki i spluwaczki podłączone bezpośrednio do bieżącej wody?” – pyta na prawniczym forum internetowym lekarz dentysta.