Nie każdy bowiem nakład jest ulepszeniem. To piątkowy wyrok warszawskiego Sądu Apelacyjnego.
Dzierżawa to jedna z najczęstszych form korzystania z rzeczy, zwłaszcza gruntu bądź budynków albo jednego i drugiego. Dochodzi do niej nawet w tak masowych przypadkach, jak utrzymywanie na prywatnym gruncie transformatorów czy linii przesyłowych wysokiego napięcia. Zwykle kiedyś dochodzi do rozwiązania kontraktu i rozliczenia się.
Dzierżawa tym się jednak często różni od najmu, że dzierżawca dokonuje nieraz inwestycji na nieruchomości. Buduje np. halę, magazyn, stawia ogrodzenie czy choćby przygotowuje odpowiednie plany, dokumentację, uzyskuje pozwolenia budowlane.
Tak było w stosunkach między Towarzystwem Inwestycyjnym Platan sp. z o.o. a Klubem Sportowym Warszawianka. Otóż zawarły one przed kilkoma laty kontrakty na dokonanie na terenie należącym do klubu (wokół stadionu Warszawianki) dużych inwestycji sportowo-rekreacyjnych (m.in. budowy hotelu). Inwestycje miała wykonać i sfinansować spółka Platan, klub z kolei wydzierżawił jej tereny pod te inwestycje.
Część prac Platan wykonał. Ale spór dotyczy inwestycji, które na przygotowaniach i planach się skończyły. Mimo ugody na pewnym etapie przedsięwzięcia Platan zalegał z czynszem, więc klub wypowiedział mu umowę. Z kolei Platan zażądał zapłaty 800 tys. zł jako refundacji wydatków, które poczynił na nieruchomości, dokładnie: zapłaty za tzw. ulepszenia. Takie uprawnienie dają przepisy kodeksu cywilnego o dzierżawie (szerzej w ramce).