Najbardziej zaawansowane prace spośród dokumentów strategicznych są prowadzone nad Krajowym Planem na rzecz Energii i Klimatu (KPEiK). Rząd może się nimi zająć na chwilę przed wyborami, choć to wydaje się mało prawdopodobnie. Eksperci podkreślają, że strategie energetyczne muszą uwzględniać realistyczną ścieżkę dekarbonizacji.
Wszystko po wyborach
Opóźnienie w pracach nad strategicznymi dokumentami polskiej energetyki wyniesie co najmniej pół roku lub więcej. KPEiK miał być gotowy do końca ub. roku, zatwierdzony przez rząd i przesłany Komisji Europejskiej. Na bazie tej tzw. małej strategii energetycznej miały zostać opracowane kolejne dokumenty, w tym program polskiej energetyki jądrowej, nad którym pracuje pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej i Ministerstwo Przemysłu. W styczniu pełnomocnik Wojciech Wrochna mówił, że „PPEJ pojawi się w perspektywie kilkunastu dni”. Tak się jednak jeszcze nie stało. Prace nad KPEiK, które pilotuje Ministerstwo Klimatu i Środowiska (MKiŚ), mają zostać sfinalizowane pod koniec I kw. 2025 r., następnie pakiet dokumentów ma zostać przekazany do rozpatrzenia przez gremia rządowe, w tym przez Radę Ministrów, w II kw. 2025 r. Przyjęcie tego dokumentu warunkuje los kolejnych, którymi zajmuje się MKiŚ. – Prace dotyczące przygotowania aktualizacji polityki energetycznej Polski do 2040 r. oraz strategii dla ciepłownictwa zostaną rozpoczęte po zatwierdzeniu KPEiK – tj. najwcześniej w II poł. 2025 r. Priorytetowe dla MKiŚ jest zachowanie kierunkowej spójności pomiędzy ww. dokumentami oraz zgodności prognostyczno-strategiczne – informuje nas resort.
Czytaj więcej
Liberalizacja ustawy wiatrakowej znów znalazła się na zakręcie. Sprawie przyglądać się ma sam pre...
Ostateczny KPEiK powinien trafić do Brukseli już rok temu, ale MKiŚ uważa, że niedotrzymanie terminu przekazania aktualizacji tego planu nie wynika z zaniedbania, a odpowiedzialnego podejścia do opracowania dokumentu. Nie jest także jasne, którą wersję KPEiK przyjmie rząd, ambitną czy zachowawczą. Różnią się one np. szybkością i wielkością zużycia węgla. Scenariusz ambitniejszy przewiduje zużycie węgla w 2030 r. o 8 mln ton mniejsze niż scenariusz zachowawczy, czyli 22 mln ton zamiast 30 mln ton. Węgiel miałby mieć 22-proc. udział w produkcji energii w 2030 r. Obecnie to ponad 60 proc. Scenariuszem, do którego dąży resort, jest WAM (ambitniejsza wersja KPEiK). – Odzwierciedla planowane dodatkowe polityki i działania – uważa MKiŚ. Może to być jednak trudne społecznie do przeforsowania, dlatego też resort dodaje, że nie można wykluczyć, że pogłębiona dyskusja w rządzie nad nowymi wynikami prognoz skutkować będzie innymi decyzjami.