Wciąż nie jest dobrze
W 2024 r. w Polsce niemal we wszystkich branżach odnotowano wzrost liczby postępowań upadłościowych. Największa dynamika widoczna jest w budowlance i transporcie, gdzie to odpowiednio 57 proc. i 64 proc. Z problemami w 2024 r. borykała się również branża motoryzacyjna (wzrost o 43 proc.) czy metalurgiczna (z takim samym wynikiem).
Jak zauważa z kolei Adam Zagała, członek ITCORNER i prezes Value Finance, tempo zmian w liczbie upadłości firm odzwierciedla zdolność przedsiębiorstw do radzenia sobie z rosnącymi kosztami i trudnościami finansowymi. – Wzrost liczby upadłości oznacza narastające problemy z rentownością i płynnością firm, co w efekcie prowadzi do strat, niewypłacalności i osłabia stabilność całej gospodarki. Główna przyczyna bankructw to brak reakcji na zmieniające się warunki oraz niedopasowanie poziomu kosztów do przychodów – podkreśla ekspert. – W Polsce decyzje o cięciach podejmowane są często z opóźnieniem lub wcale. Świetnym przykładem jest tutaj branża IT, która po latach prosperity od kilku kwartałów mierzy się ze spadającymi przychodami przy rosnących kosztach, czego efektem jest drastyczny spadek rentowności. Wielu firmom wydaje się, że mając raporty finansowe, zarządzają finansami, ale bez wniosków i szybkiej reakcji to tylko iluzja kontroli – dodaje.
– Nie ma wyraźnego kierunku, w którym zmierza gospodarka, mamy zarówno impulsy pozytywne, jak i negatywne. I pozostanie w tym stanie jakiś czas, więc jest to nasza „nowa normalność”. To sprawia, że firmy, które miały model pasujący do starego rynku, zmieniają się i adaptują do nowej rzeczywistości. W przeciwnym razie upadają – mówi Grzegorz Rudno-Rudziński, partner zarządzający w Univio. – Dodatkowo w procesie zmiany lepiej radzą sobie firmy bardzo małe lub duże. Te pośrodku, czyli firmy średnie, wymierają, bo z jednej strony utraciły już zwinność firm właścicielskich, z drugiej zaś nie mają środków i narzędzi firm dużych – dodaje.
Ekspert zauważa, że fakt, że mamy tylko 5-proc. wzrost liczby upadłości w Polsce, może świadczyć o tym, że polskie firmy są mniejsze i młodsze, więc nie utraciły zwinności, a do tego na tle Europy nadal mamy dobre wyniki. – Mamy więcej firm, które mogą przetrwać, działając po staremu, bez większych zmian. Jednocześnie one też będą musiały się zmienić, ponieważ obecna sytuacja rynkowa nie pozwala na postawę bierną. Jej nie można po prostu przeczekać – mówi.
Jak pisaliśmy w „Rzeczpospolitej”, poziom optymizmu przedsiębiorców na świecie spada, ale w Polsce wyjątkowo gwałtownie. O ile ledwie trzy miesiące temu wynosił -1, o tyle przez kwartał obniżył się do -13 i jest najniższy spośród analizowanych 32 państw z całego świata – wynika z raportu „Global Business Optimism Insights”.