Reklama

Skorzystać z okazji i rozgościć się w gospodarczej ekstraklasie

Polska jest już dwudziestą największą gospodarką świata, a 2026 r. prezydent Nawrocki pojawi się na szczycie G20 w Miami. Czy jest szansa, żebyśmy zagościli w tej grupie na stałe? Zdaniem ekonomistów włączenie Polski do G20, albo chociaż stałe zaproszenie na szczyty grupy, jest realne.

Publikacja: 13.10.2025 04:05

Skorzystać z okazji i rozgościć się w gospodarczej ekstraklasie

Foto: Kevin Dietsch / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFP

Dynamiczny wzrost ostatnich dekad Polski wyniósł nas na 20. miejsce wśród największych gospodarek świata, według szacunków Międzynarodowego Funduszu Walutowego. W ostatnim dziesięcioleciu prześcignęliśmy m.in. Tajwan i Szwajcarię, ugruntowaliśmy też pozycję nad Belgią czy Szwecją. Zgodnie z prognozami MFW, pozostaniemy 20. największą gospodarką globu do końca horyzontu szacunków (do 2030 r.). Niektórzy ekonomiści liczą, że mogłoby nam się wręcz udać nawet w kolejnej dekadzie dosięgnąć 18. miejsca.

– Znacząca obniżka cen ropy naftowej mogłaby zmniejszyć PKB Arabii Saudyjskiej, której gospodarka jest obecnie tylko o 10 proc. większa od polskiej – mówi dr Mateusz Dadej, główny ekonomista Coface w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej. – Kolejna, plasująca się na 18. miejscu gospodarka, czyli Holandia, jest już wysoko rozwinięta, co ogranicza jej potencjał wzrostu. Przy utrzymaniu wyższej dynamiki wzrostu PKB przez Polskę, co obserwowaliśmy w ostatnich latach, polska gospodarka mogłaby wyprzedzić holenderską w ciągu najbliższych dziesięciu lat.

Czytaj więcej

Jerzy Haszczyński: Polska i G20. Sikorski walczył o spełnienie marzenia Kaczyńskiego

Gwoli ścisłości: to porównania na bazie nominalnej wartości Produktu Krajowego Brutto, w przeliczeniu na dolary amerykańskie. Solidny wzrost gospodarczy oraz silna aprecjacja złotego względem waluty USA w ostatnich trzech latach sprawiły, że roczna wartość naszego PKB przekracza już bilion dolarów.

Oczywiście: wielkość, zamożność, potencjał gospodarki można mierzyć na różne sposoby. Przykładowo, pod względem PKB na osobę, uwzględniając różnice w sile nabywczej (czyli w poziomie cen między gospodarkami), plasujemy się w okolicach 40. miejsca na świecie. Natomiast mierząc po prostu sam rozmiar gospodarki: tak, jesteśmy już w pierwszej dwudziestce globu.

Reklama
Reklama

Foto: Tomasz Sitarski

Po co Polsce G20?

To siłą rzeczy rodzi pytanie, czy Polsce należy się już miejsce przy głównym stole światowych gospodarek, zrzeszonych w grupie G20. W 2017 r. w szczycie G20 w Baden-Baden udział brał ówczesny wicepremier oraz minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki. W 2026 r. polska reprezentacja znów pojawi się na szczycie grupy, bo do Miami w roli obserwatora zaproszony został przez Donalda Trumpa prezydent Karol Nawrocki. Nadzieje są jednak większe: abyśmy zostali albo członkiem grupy, albo przynajmniej mieli stałe zaproszenie jak np. Hiszpania, Nigeria czy Egipt. Hiszpania to wprawdzie dwunasta gospodarka świata, ale jednocześnie Europa Zachodnia i tak jest w grupie silnie reprezentowana w G20 (Francja, Niemcy, Włochy, Wielka Brytania), dodatkowo członkiem grupy jest też Unia Europejska jako całość. Jednocześnie G20 to też stowarzyszenie lokalnych dużych graczy, o czym świadczy obecność w nim gospodarek mniejszych od polskiej (RPA, Argentyna). Wciąż w G20 jest też Rosja.

Po co Polsce obecność w G20? Bo to nie tylko prestiż, ale i bardzo wymierne korzyści. - Nie powinniśmy pozwalać, aby bez nas decydowano o polityce makroekonomicznej całego świata - ocenia Dadej.

- Każde zestawienie danych, które jest przygotowywane przez MFW, Bank Światowy czy OECD, dotyczy grupy G20. Kiedy dziś prezes zarządu globalnej korporacji dostaje na swoje biurko zestaw podstawowych wskaźników makroekonomicznych, to Polski tam nie ma – zauważa dr Piotr Arak, główny ekonomista Velo Banku i adiunkt w Katedrze Ekonomii Politycznej Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego. - To wbrew pozorom bardzo ważne: będąc członkiem G20 za każdym razem mielibyśmy darmową przestrzeń reklamową dla inwestycji w Polsce, polskich przedsiębiorstw, naszego eksportu. Polska gospodarka byłaby uznawana za globalnego gracza, i z tego powodu można przypuszczać, że mielibyśmy większe przepływy kapitałowe – mówi.

Czytaj więcej

Wzrost PKB Polski w 2024 r. jednak z trójką z przodu

Wśród potencjalnych korzyści z wejścia do G20 Arak wskazuje też łatwość sprzedaży długu za granicą, szczególnie biorąc pod uwagę nasze wysokie potrzeby pożyczkowe związane m.in. ze zbrojeniami. – Historia i narracja, która jest podstawą tego, żeby ktoś kupił dług, będzie ciekawsza dla inwestora zagranicznego – mówi ekonomista.

Reklama
Reklama

Kolejny powód, dla którego warto walczyć o miejsce Polski w grupie to również równoległa obecność na szczytach biznesowych B20. – To ma ogromną wartość, bo w jaki inny sposób największy polski biznes miałby się szansę spotkać z indyjskim, indonezyjskim, chińskim, czy brazylijskim. Na szczyty B20 przyjeżdża bardzo dużo kapitału, bogatych inwestorów – zauważa Arak. Dodatkowym prestiżem Polski w G20 byłby fakt, że kiedyś przypadłby nam też honor organizacji szczytu grupy. - Cieszyliśmy się z prezydencji Polski w Radzie UE, a ona miała o wiele bardziej iluzoryczny format biznesowy – mówi ekonomista.

To wbrew pozorom bardzo ważne: będąc członkiem G20 za każdym razem mielibyśmy darmową przestrzeń reklamową dla inwestycji w Polsce, polskich przedsiębiorstw, naszego eksportu. Polska gospodarka byłaby uznawana za globalnego gracza, i z tego powodu można przypuszczać, że mielibyśmy większe przepływy kapitałowe

dr Piotr Arak, główny ekonomista Velo Banku i adiunkt w Katedrze Ekonomii Politycznej Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego

Dobre wiatry dla Polski w G20

Jak podkreśla Mateusz Dadej, mamy obecnie sprzyjające „okienko” polityczne, aby o obecność w G20 zabiegać. - Jeszcze rok temu powiedziałbym, że szanse na wejście Polski do G20 nie są duże. Natomiast teraz widać, że Donald Trump szuka większej liczby sojuszników, a po objęciu prezydentury przez Karola Nawrockiego Polska staje się na arenie międzynarodowej bliżej prawicowej strony – ocenia i podkreśla: jeśli jest wola największej gospodarki świata, to wejście Polski do G20 jest realne.

Zresztą również Chiny zadeklarowały ostatnio otwarcie na dyskusję o przyjęciu nowych członków do G20, w tym Polski. Z takim wsparciem nawet ewentualny opór Rosji jest do przełamania. - Zasadnicze pytanie jest takie, czy wobec poparcia dwóch największych gospodarek na świecie, które odpowiadają za połowę globalnego PKB, czyli USA i Chin, naprawdę ktoś byłby przeciwko, nawet Rosja – komentuje Arak zauważając, że G20 to nieformalna struktura, swego rodzaju „klub wybranych”.

Co kluczowe, ewentualne wejście Polski do G20 nie musiałoby odbyć się kosztem innego kraju. Zresztą od 2023 r., gdy w jej skład weszła Unia Afrykańska, to i tak już grupa 21 członków. Jedną z dyskutowanych idei jest powiększenie grupy od razu o kilka krajów tak, aby jej skład lepiej odzwierciedlał współczesne realia gospodarcze i demograficzne, w tym także był bardziej otwarty na wyzwania Globalnego Południa oraz Europy Środkowej. - Proponujemy rozszerzenie G20 do G25 poprzez włączenie Polski, Nigerii, Egiptu, Hiszpanii i Szwajcarii. Taki krok zwiększyłby udział grupy w światowym PKB z 80 proc. do 90 proc., w globalnym handlu do 84 proc. oraz w populacji z 66,7 proc. do 70 proc. – mówi Arak.

Czytaj więcej

Doganiamy Japonię, ale jak przedłużyć złoty wiek
Reklama
Reklama

- Od czasów, kiedy Mateusz Morawiecki w 2017 r. został zaproszony na szczyt, zastanawiano się co zrobić, żeby Polska rzeczywiście została członkiem tej grupy albo przynajmniej żeby miała stałe zaproszenie. Jednym z pomysłów polskiej dyplomacji była kooperacja między innymi z Nigerią, po to żeby nie być tylko rzecznikiem jednego kraju i jednego regionu, który puka do tego klubu najbogatszych – wspomina Arak.

- Gdyby poszerzono G20 do 25 krajów, to Polska niemal na pewno „załapałaby” się do tego grona – komentuje Dadej. Z drugiej strony zastanawia się, gdzie rozrost grupy mógłby mieć swój koniec. - Już 20 państw to nie tak mało. Po rozszerzeniu organizacji do 25 państw też znalazłyby się takie, które czułyby się pominięte – zauważa.

Jeszcze rok temu powiedziałbym, że szanse na wejście Polski do G20 nie są duże. Natomiast teraz widać, że Donald Trump szuka większej liczby sojuszników, a po objęciu prezydentury przez Karola Nawrockiego Polska staje się na arenie międzynarodowej bliżej prawicowej strony

dr Mateusz Dadej, główny ekonomista Coface w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej

Podstawowy warunek

- W stałe zaproszenie Polski na szczyty G20 bardziej wierzę, natomiast warto walczyć o maksimum możliwych korzyści – mówi Arak. Do tego potrzebna jest skuteczna dyplomacja, natomiast, jak podkreśla główny ekonomista Velo Banku, podstawowym warunkiem jest utrzymanie tempa wzrostu gospodarczego wyższego niż średnie w Unii Europejskiej. - To wydaje się prawdopodobne. Pomimo tego, że będziemy zwalniać i po 2030 r. nasz wzrost PKB raczej nie będzie już powyżej 3 proc. rocznie, to proces doganiania krajów Zachodu powinien postępować – mówi Arak. Wtóruje mu Dadej. - Polska ma fundamenty, aby w perspektywie kolejnej dekady kontynuować solidny wzrost gospodarczy, jeśli nie na poziomie 4 proc., to 2-3 proc. – ocenia.

Arak wskazuje jednak na wyzwania i źródła niepewności. - Nie wiadomo do końca co się będzie działo z polityką imigracyjną w Polsce. Jeżeli będziemy mieli rzeczywiście tak dużą lukę populacyjną, która wynika z demografii, to powstaje pytanie czy będziemy mieli wystarczające siły rozwojowe, wystarczający kapitał ludzki, który będzie nadal warunkował wzrost gospodarczy – mówi. Do tego dodaje wątpliwość dotyczącą innowacyjności gospodarki. - Wydajemy tylko około 1,6 proc. PKB na innowacje. To więcej niż choćby Włochy, ale mniej niż Niemcy czy średnia UE przekraczająca 2 proc. Już nie mówiąc o Chinach czy USA, gdzie ta relacja przekracza 3 proc. – wylicza.

Raporty ekonomiczne
Seniorów przybywa, mieszkań brakuje. Polska nie jest gotowa na demograficzny przełom
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Raporty ekonomiczne
TOP30 prezesów spółek z GPW. Bankowcy dominują, kobiety wciąż w mniejszości
Raporty ekonomiczne
Elastyczność i zmiana kompetencji. Studia to już mało na rynku pracy
Raporty ekonomiczne
PKB w górę, obligacje sprzedają się świetnie. Czy to czas na porządkowanie budżetu?
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama