Choć umowa ma znieść 95 proc. wysokich meksykańskich ceł, poprawić wymianę handlową i ułatwić Unii Europejskiej dostęp do surowców krytycznych Meksyku, najważniejszy powód podpisania tej umowy jest dość jasny: obie strony chcą się uniezależnić od nieprzewidywalnej polityki gospodarczej Stanów Zjednoczonych. Jednocześnie Meksyk musi działać ostrożnie, ponieważ sam właśnie renegocjuje umowę z USA, gdzie trafia wciąż ponad 80 proc. meksykańskiego eksportu.
Umowa podpisana podczas szczytu UE z Meksykiem w piątek 22 maja przez Ursulę von der Leyen, przewodniczącą Komisji Europejskiej i Claudię Sheinbaum, prezydent Meksyku, to w rzeczywistości dwa dokumenty – zmodernizowane Porozumienie Globalne i Tymczasowa Umowa Handlowa. Ta umowa zastąpi stary dokument, działający od 2000 r., który obniżał cła jedynie na dobra przemysłowe. Na mocy nowego porozumienia cła opadną także dla żywności i surowców rolnych, usług i handlu cyfrowego, ułatwienia przewidziano również dla inwestycji. Bruksela spodziewa się, że tymczasowa umowa handlowa wejdzie w życie przed końcem 2026 r., po zakończeniu uproszczonej procedury ratyfikacyjnej. Potrzebuje do tego zgody Parlamentu Europejskiego i przyjęcia decyzji kwalifikowaną większością przez Radę UE.