Sytuacja jest paradoksalna. Z jednej strony toczy się debata o suwerenności technologicznej oraz mówi się o boomie na AI, który ma napędzić naszą gospodarkę, jak grzyby po deszczu powstają zresztą potężne serwerownie, będące fundamentem dla usług chmurowych i systemów sztucznej inteligencji. Z drugiej – próżno szukać wśród rodzimych odbiorców chętnych na skorzystanie z tego potencjału.
Polska ma spore szanse, by to właśnie w naszym kraju powstała jedna z pięciu unijnych tzw. gigafabryk AI. Chodzi o potężne instalacje o mocy obliczeniowej co najmniej 3-4 razy większej niż najsilniejsze fabryki AI, dedykowane trenowaniu modeli z bilionami parametrów. Tylko czy w tej sytuacji potrzebujemy ogromnej mocy obliczeniowej na potrzeby rozwoju, trenowania i wdrażania modeli sztucznej inteligencji? Część ekspertów już mówi o niepotrzebnej gigantomanii.