Samochody z Chin coraz szerszym strumieniem wlewają się na polski rynek. Jeśli w 2024 r. ich udział w sprzedaży nowych samochodów osobowych wynosił 1,9 proc., to w pierwszych pięciu miesiącach 2026 r. przekroczył 12 proc., a w samym maju doszedł już do 14,6 proc. – Prognozy wskazują, że w przyszłym roku ich udział w polskim rynku może wynieść nawet 20 proc. – mówi „Rzeczpospolitej” Wojciech Drzewiecki, prezes Instytutu Samar.
Auta, o których 3-4 lata temu mało kto słyszał, dziś przebijają popularnością marki, które przez dekady budowały europejską motoryzację. Chińska Omoda, która według Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM) w całym 2024 r. znalazła klientów na niewiele ponad tysiąc aut, tylko pomiędzy styczniem a majem 2026 r. sprzedała ich przeszło pięciokrotnie więcej i teraz wyprzedza m.in. Peugeota, Nissana, Opla, Fiata i Citroena. Równie szybko zdobywa klientów siostrzana marka Jaecoo, której charakterystyczne kanciaste SUV-y, inspirowane wyglądem Range Rovera, sprzedały się w tym roku w liczbie prawie 2,9 tys. sztuk w porównaniu do pięciuset aut w całym 2024 r. Liderem wśród „chińczyków” jest jednak MG – marka wywodząca się z Wielkiej Brytanii, którą część kupujących początkowo z Chinami wcale nie kojarzy, a która po pięciu miesiącach tego roku zajmuje 13. miejsce w liczbie rejestracji (7,2 tys.). Sprzedaż zwiększają także BYD i Chery, ten pierwszy o 223 proc. r/r do prawie 4 tys. sztuk. Liczącym się graczem jest BAIC (ponad 2 tys. sprzedanych w tym roku aut), pozostałe marki rejestrują znacznie mniej.