Minął miesiąc od wejścia w życie rewolucyjnych zmian w prawie karnym. Jak prokuratura sobie z nimi radzi ?
Nie mam wglądu w całościową pracę prokuratury, więc nie chciałbym generalizować. Jednak nawet gdybym miał, to jestem przekonany, że okres od wejścia w życie dość obszernych zmian kodeksu karnego i kodeksu postępowania karnego jest zdecydowanie zbyt krótki, by wyciągać jakieś wnioski. Myślę, że trzeba przynajmniej pół roku na pierwsze refleksje. Zanegowałbym natomiast słowo „rewolucyjne”. Poważne, istotne na pewno, ale do rewolucji daleko. O niej moglibyśmy mówić – za czym się opowiadam od dawna publicznie – gdyby doszło do potężnej reformy prokuratury, policji, może też służb specjalnych i rozpoczęlibyśmy pracę nad nowym kodeksem postępowania karnego. Sądzę, że w czwartą dekadę XXI w. powinniśmy wejść z nową procedurą.
Na ile zmiany w procedurze ułatwiają pracę prokuratorom?
Rzekłbym szerzej, że zmiany w procedurze w ciągu ostatniej dekady, także po 2015 r., przyniosły sporo pozytywów, usprawnień procesu. Wszystkie zmiany, które zmniejszają przesadne formalizmy czy torpedowanie wyjaśnienia sprawy, czy to w śledztwie, czy przed sądem, są jak najbardziej pożądane. Z drugiej strony są też rzeczy, które poszły za daleko we wzmacnianiu pozycji prokuratora. W najnowszej nowelizacji to zwłaszcza art. 330 § 4 k.p.k., zezwalający na arbitralne rozstrzyganie przez prokuratora, czy osoba, która wniosła subsydiarny akt oskarżenia, jest pokrzywdzonym czy nie. Z kolei od 2016 r. mamy przepis art. 360 § 2 k.p.k., wedle którego to de facto prokurator, a nie sąd decyduje o tym, czy rozprawa odbędzie się jawnie czy nie. To jakaś aberracja. Mam wiele zastrzeżeń do sądów, mogę jako oskarżyciel publiczny wchodzić w danym momencie z sędzią w ostrą polemikę i czasem to robię, ale uważam, że w sali rozpraw ostatnie słowo należy do sądu, nie do mnie.
Czytaj więcej
Gdy kradzież warta od 500 do 800 zł stanie się wykroczeniem, wielu skazanych opuści więzienie. W...