Politykom udało się skutecznie podzielić środowisko sędziowskie w sposób, który jeszcze kilka lat temu wydawał się zupełnie niemożliwy. Obecnie mamy więc sędziów jawnie powiązanych z obecną władzą, zagarniających profity z tej współpracy, sędziów jawnie jej przeciwnych, cierpiących obecnie zmasowany hejt ze strony ministerstwa i prezesów sądów, dalej nowych sędziów powołanych po 2017 r., również obrażanych przy różnych okazjach przez obecną władzę wykonawczą, i dużą grupę starych sędziów starających się udawać, że tego wszystkiego nie widzą i właściwie nic się nie dzieje i wszystko jest dobrze.