Emocje i krytykę wywołała uchwała kolegium NSA, która przypominała sędziom proste oczywistości związane z ich urzędem. W skrócie: aby trzymali się z dala od polityki w różnych jej odsłonach, nie ulegali pokusie zabierania głosu w debatach i nie uczestniczyli w gremiach z udziałem polityków.
Oponenci zaraz podważyli legitymację sędziów NSA do takiego upominania. Pojawiło się też magiczne sformułowanie klucz: „walka o przywrócenie praworządności”, zgodnie z zasadą: „jeżeli nie jesteś z nami, jesteś przeciwko nam”. Ten wytrych bywa używany do uzasadniania postaw, działań i wypowiedzi, które kłócą się z sędziowską deontologią.
Czytaj więcej:
Wytrych ten czasem rozmywa granice między tym, co sędziowskie, a tym, co polityczne. Wszelkie próby krytyki, tak jak w przypadku NSA, mieszczą się w prostym podziale: masz wątpliwości – jesteś przeciw praworządności, wręcz wspierasz tych, którzy tę praworządność demolowali. Wykluczamy cię z debaty!
Tymczasem głos NSA nie wynikał z chęci zajęcia politycznego stanowiska. To proste przypomnienie zasad oraz tego, że sędziowie nie są dla samych siebie, ale dla obywateli.