Panie prokuratorze, czy ostatnie wpadki Prokuratury Krajowej w sprawach Zbigniewa Ziobry to przypadek, czy świadczą o słabym przygotowaniu śledczych do prowadzenia skomplikowanych postępowań?
Ani jedno, ani drugie. Generalnie nie widzę powodów, aby w przypadku tej sprawy mówić o słabym przygotowaniu prokuratorów czy też ich wpadkach. Szczególnie gdy weźmie się pod uwagę niespotykany dotąd charakter tej sprawy, a także już wymierne rezultaty. Mamy już skierowanych do sądu kilka aktów oskarżenia, w części zapadły orzeczenia skazujące, a ponadto w sprawie prokuratorzy chcą przedstawić konkretne zarzuty byłemu ministrowi sprawiedliwości i niestety jednocześnie prokuratorowi generalnemu oraz jego zastępcy. Są to bardzo wymierne rezultaty niezwykle obszernego śledztwa, uzyskane w stosunkowo krótkim czasie, i to dzięki kompetencji i ogromnemu nakładowi pracy członków zespołu oraz ich współpracowników. Zgromadzono niezwykle mocny materiał dowodowy, który w moim przekonaniu zostanie przez prokuratorów obroniony przed sądem. Czy rzeczywiście w takiej sytuacji można mówić o ich słabym przygotowaniu? Nie sądzę. Wydaje mi się, że uwypuklanie w przestrzeni medialnej zdarzeń procesowych, które z punktu widzenia każdego postępowania są normalne, jako porażki prokuratury ma wzbudzić konkretne emocje i przekonania, wbrew dowodom, że sprawa, zarzuty i akty oskarżenia zostały przygotowane w sposób nieprofesjonalny i nie mają merytorycznego uzasadnienia. Co oczywiście nie jest zgodne z prawdą.