Reklama

Epsteinizacja życia a surowe prawo

Afera, którą wywołał Jeffrey Epstein, obnażyła świat, gdzie pieniądz stoi ponad prawem. Czy niezawisłość sędziowska zdoła powstrzymać „epsteinizację” życia publicznego i przywrócić realną sprawiedliwość?

Publikacja: 25.02.2026 04:40

Epsteinizacja życia a surowe prawo

Epsteinizacja życia a surowe prawo

Foto: EPA/Christopher Neundorf

Afera Jeffreya Epsteina wstrząsnęła cnotliwym światem, który śle na przemian wyrazy oburzenia, pogardy i złości. Odwrócony efekt tej afery polega na tym, że rodzi się przeświadczenie odwrotne od tego pierwotnego przekazu, który pokazywał zgniliznę ludzkich wartości i ośmiornicy kontaktów i powiązań.

Ten obrazek, komiksowy, w pełnym makijażu, jest tak groteskowy, że jak ulał wpisuje się w świat dzisiejszej komunikacji, prostej, autopromocyjnej, opartej na wyparciu rzeczywistości i podsycającej narkotykowy głód społeczny bujania w obłokach.

Afery, władza i pieniądze: Czy prawo jest równe dla wszystkich?

Zażenowanie budzi nie ta chóralna tyrada większych lub mniejszych bohaterów tej afery, lub nawet incydentalnie wymienionych na milionowych kartach akt osób, które prześcigają się w dowodzeniu swojej niewinności, przypadkowości. Nie żyjemy w czasach inkwizycji i każdy ma prawo do obrony oraz respektowania zasady domniemania niewinności. Dlatego główne zażenowanie nie bierze się z tego, że słyszymy rozsierdzony jednogłos w obronie przed ostracyzmem społecznym, bo trudno tu i teraz – w procesie przed telewizorem – sprawiedliwie oddzielić ziarna od plew.

Czytaj więcej

Jacek Kurczewski: Jak to jest z tym zaufaniem do sędziów?

Zażenowanie budzi fakt, że ośmiornica działań przestępczych była tak rozległa i tak niezauważalna. Z drwiną i smutkiem spoglądając na tysiące innych afer, oglądając przy tym po raz któryś film „Piłkarski poker”, można prawie uwierzyć, że zasada równości wobec prawa to złoty frazes wykuty na kolejnym marmurowym pomniku, który jednoznacznie kierowany jest jedynie do szarego obywatela. Nie starcza już zażenowania, by skomentować to, że niezmiennie hołduje się zasadom sensacyjności przekazu kosztem skierowania należytej uwagi na dramaty ofiar.

Reklama
Reklama

Doświadczenia tak zwanych afer pokazują, że świat, który oglądamy przez okulary smartfona, to bajeczka dla naiwnych i nijak się ma do kuchni wielkich interesów i spraw. Uchylone raz drzwi pokazują, że nad prawem często stoi władza i pieniądz. Dlatego tak ważne jest szukanie we wzmacnianiu zaufania do prawa i wymiaru sprawiedliwości odtrutki na zamiatanie afer pod dywan.

Zaufanie do wymiaru sprawiedliwości w świecie bezkarności

Ten idealny, uśmiechnięty świat, rozhulany w internecie, gdzie złotym cielcem jest pieniądz i liczba wyświetleń, tumani odbiorcę. Niekiedy tylko, gdy przypadkiem zajrzy się do kuchni tej eleganckiej restauracji dla oglądających reklamy, widać na chwilę, jak duży dysonans jest pomiędzy rzeczywistością a fikcją.

Ta maska, serwowana w największej na świecie jadłodajni, ma transpozycję na ludzkie postawy, gdzie kult własnej idealności osiąga dziś szczyty absurdu.

Czytaj więcej

Jakub Sewerynik: Czas rozliczeń w Kościele. Jak powinny przebiegać?

Powyższe pokazuje, jak niezwykle ważne jest budowanie zaufania do prawa i wymiaru sprawiedliwości. W świecie tysiąca prawd, gdzie język jest w stanie powiedzieć wszystko, jednoznaczne prawo i budowanie zaufania do wymiaru sprawiedliwości jest tym, co może rozrzedzać coraz gęstszą dziś mgłę poczucia bezkarności.

Ta kalka przeciągana z publicznych i gorszących afer, de facto będącymi przecież tylko drobnymi i urywkowymi spojrzeniami za drugą stronę barykady, pokazuje, czym jest niezawisłość sędziowska i jak niezwykle ważną i odpowiedzialną rolę odgrywa władza sądownicza w dzisiejszym świecie.

Reklama
Reklama

Niezależność sądów kontra „epsteinizacja” życia publicznego

Żaden to truizm i banał. Własny rachunek sumienia i ocena swojej podatności na sugestie, rady, prośby czy nakłaniania pokazują, że niezawisłość sędziowska i niezależność sądów nie są słowami z przypadku. Jest to bowiem atrybut w społecznym zaniku, gdy nad niezawisłością króluje własny interes. O ile brak stosowania jednorakich standardów w życiu codziennym rodzić może coraz mniej uwierające wyrzuty sumienia, ewentualnie niesnaski lub dyskomfort towarzyski, spływający po prących do przodu lokomotywach swojego sukcesu niczym poranny kapuśniaczek, o tyle w wymiarze publicznym jest to problem niezwykle poważny.

Niezawisłość sędziowska jest bezpiecznikiem przeciwko epsteinizacji życia publicznego. Wolność od wpływów oraz działanie w granicach prawa i z całą jego mocą są warunkami bezpieczeństwa publicznego, a także batami na poniewieranie zasady równości wobec prawa.

O zasadzie równości wobec prawa nie decyduje głos z telewizora i puste słowa, które w publicznym przekazie męczą brakiem logiki i samokrytycyzmu, ściszając decybele zarzutów i protestów. Zasada równości wobec prawa ma oparcie w przepisach, które decydują o odpowiedzialności, a ich właściwe zastosowanie musi być dokonane przez niezawisłego sędziego i niezależny sąd.

Podkopywanie zaufania do wymiaru sprawiedliwości i stawianie go w kategoriach świecidełka, które można zawłaszczyć lub wykorzystać, to budowanie autostrady do afer epsteinopodobnych lub ich systematycznego nieodkrywania. To zachęta dla fotografowania prawa w jeszcze bardziej wymyślnych akrobacjach i wlewania go do szczelnego naczynia własnej tezy. Nie może być na to zgody.

Rządy się zmieniają, polityki ewoluują w tempie sondaży wyborczych, a prawo w swoich pryncypiach jest niezmienne i stałe. Stosowanie go przez niezawisłych sędziów nie ma oparcia w jednej lub drugiej walce o poparcie społeczne, ale w wartościach zakodowanych w systemie prawa, wolnych od chwilowych zawieruch i partykularnych ambicji.

Niezależność sądów w cieniu polityki. Cena chaosu w prawie

Umniejszanie autorytetu sędziom i podważanie ich niezawisłości to atak na jedną z konstytucyjnych władz, która sama w sobie ma największą zdolność do kształtowania respektowania prawa i urealniania zasady równości wobec prawa.

Reklama
Reklama

Nie bez powodu władza sądownicza, jakkolwiek funkcjonująca w ramach zasady trójpodziału władzy, ma charakter niezależny i odrębny, objawiający się w postulacie stronienia od politycznych ingerencji.

Jak dalece musiał zdeformować się obraz władzy sądowniczej i spaczyć wizerunek sędziów, gdzie często oni sami muszą zabierać głos w obronie kondycji wymiaru sprawiedliwości. Podjęte lata temu, eufemistycznie mówiąc, nieudolne próby reform wymiaru sprawiedliwości wprowadziły chaos i wygenerowały zagrożenia dla niezawisłości sędziowskiej.

Warto spojrzeć, jakie skutki to niesie dla poczucia bezpieczeństwa społecznego i jakiego trudu wymaga sama próba rewizji dokonanych zmian.

Kryzys zaufania do sądów. Jak odbudować autorytet wymiaru sprawiedliwości?

Dopóki nie odbuduje się zaufania do przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości, dopóty poklask będą zyskiwać publicystyczne tyrady utyskujące na „sprawiedliwość” wydawanych orzeczeń, w szczególności wobec osób publicznych, prezentujące jednostronne stanowiska, odmawiające prawa do publicznej repliki.

Ta nierównowaga w komunikacji publicznej jest wynikiem praktyki, kiedy rola sądu kończyła się na wydaniu orzeczenia. Praktyka ta, mająca oparcie w poszanowaniu sądu i prawa, była dobra na czasy, kiedy zakusy na publiczne i publicystyczne poniewieranie wyroków osadzone były w relatywnie przyzwoitych ramach i nie oddziaływały tak mocno na nastroje społeczne.

Reklama
Reklama

W czasie kiedy wymyka się to spod kontroli, wymyka się potrzeba publicznego prezentowania stosownych replik, gdzie należną rolę powinni odgrywać przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości. Do nich powinno należeć prawo i możliwość wyjaśniania podejmowanych decyzji, aby kształtować w takiej polemice społeczny stosunek do wymiaru sprawiedliwości i prawa.

Po nitce do kłębka dopiero wzmocnienie kondycji wymiaru sprawiedliwości położy jeszcze mocniejsze fundamenty pod niezawisłość sędziowską, która w obliczu obowiązku reagowania z całą surowością na dostrzegane afery jest kluczowa i niezbędna.

W innym przypadku dalej będzie się pogłębiać chęć wpływania na decyzje sądów, segregując sędziów w oczach opinii publicznej na tych złych lub dobrych, w zależności od publicznego kontekstu wydanego orzeczenia.

Jest to sytuowanie prawa poniżej innych kryteriów oceny odpowiedzialności, opartych wówczas na sile publicznego oddziaływania i strumieniu melodii wpadających w ucho zdezorientowanego odbiorcy.

Reklama
Reklama

To otwarte zaproszenie do wybielania podglądanych dziś jedynie przez dziurkę od klucza afer i niedopuszczalna presja na przedstawicieli organów wymiaru sprawiedliwości.

Sądy i Prokuratura
Agata Łukaszewicz: Jest weto i turbokaganiec
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Sądy i Prokuratura
Konstytucyjna KRS na podstawie niekonstytucyjnej ustawy
Sądy i Prokuratura
Obowiązki administracyjne tylko z ustawy
Sądy i Prokuratura
Skutki prymatu jednolitości orzecznictwa nad przewidywalnością wyroków (2)
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama