Do którego z kandydatów na I prezesa Sądu Najwyższego jest panu najbliżej?
Do żadnego. Od wyborów w 2020 r. tak ułożono ustawę o SN, aby wybierać określoną osobę i przecież nic się od tamtej pory nie zmieniło. W roku 2020 sędzia Wróbel miał 50 głosów i wszyscy wiedzieli, że nie o to chodzi, kto ma rzeczywiste poparcie sędziów, ale o to, aby przejąć SN. Obecnie to tylko wyścig tych, którzy chcą mieć jeszcze jeden tytuł przy swoim nazwisku, ale są na tyle ślepi, że nie chcą już widzieć swojego udziału w tym, co zrobiono z SN i z czym się obecnie borykają ludzie, którzy mają sprawy w SN. No to ja mam kandydatom takim kibicować w pędzie po stanowisko pierwszego prezesa? Ten SN to już nie jest ten SN, który cieszył się prestiżem i szacunkiem.