Gdy w 1918 r. rozpoczęły się prace nad stworzeniem optymalnego modelu ochrony prawnokarnej prezydenta RP, wybitny prawnik W. Makowski stwierdził, że ochrona głowy odrodzonego państwa polskiego powinna realizować postulat „traktowania osoby Prezydenta, jako widomego wyrazu organizacji państwowej i zabezpieczać mu najszerszą ochronę w tym zakresie. Przedmiotem przestępstwa zatem i w tym wypadku musi być Rzeczpospolita, dotknięta w osobie człowieka, powołanego do jej symbolizowania”.
Gabriel Narutowicz, udając się 11 grudnia 1922 r. na zaprzysiężenie przed Zgromadzeniem Narodowym, zrezygnował z posiadania przy sobie rewolweru, mimo że wcześniej się z nim praktycznie nie rozstawał. Radykalną zmianę swojej postawy uzasadnił następującymi słowami: „sam się bronić nie będę, bo to nie wypada prezydentowi Rzeczypospolitej, którego winno bronić państwo”.