Wdowy, które przed śmiercią męża nie mieszkały z nim, mają problemy z uzyskaniem renty rodzinnej z ZUS. Choć były żonami, to nie rozwiodły się ani nie orzeczono separacji małżonków.
Wszystko ze względu na ?art. 70 ust. 3 ustawy z 17 grudnia 1998 r. o emeryturach ?i rentach z FUS (tekst jedn. DzU z 2013 r., poz. 1440 ze zm.). Zgodnie z nim wdowa, która do dnia śmierci męża nie pozostawała z nim we wspólności małżeńskiej, ma prawo do renty rodzinnej po nim, jeżeli – oprócz spełnienia warunków dotyczących wieku lub wychowywania dzieci – w dniu śmierci męża miała prawo do alimentów z jego strony ustalone wyrokiem lub ugodą sądową. Te same warunki stawia się zresztą rozwiedzionej małżonce.
Źródłem kłopotów jest pojęcie wspólności małżeńskiej. Nie definiują go bowiem ani prawo ubezpieczeń społecznych, ani rodzinne i opiekuńcze.
Mieszkał z konkubiną
Taki kłopot miała pani X. Państwo X pobrali się w latach 80. i zamieszkali u rodziców męża. Mieli dzieci. Po kilkunastu latach mąż związał się ?z inną kobietą, a później wyprowadził się z domu. Z tego nieformalnego związku miał dziecko. Żona nadal mieszkała ze swoimi teściami, utrzymywała z nimi dobre relacje ?i opiekowała się nimi.
Małżonkowie nie podjęli decyzji o rozwodzie, separacji ani o podziale majątku. Mąż dobrowolnie łożył na utrzymanie żony i dzieci około kilkuset złotych miesięcznie. Utrzymywał dobre relacje z dziećmi, ?z żoną był w kontakcie. Na kilka miesięcy przed śmiercią męża relacje małżonków poprawiły się na tyle, że rozważali zejście się. Wcześniej jednak pan X wyjechał do pracy za granicę i tam zmarł. Żona pokryła koszty sprowadzenia ciała i pogrzebu, przy czym do kosztów pochówku dołożyła się też konkubina.