Sąd Najwyższy zajął się w czwartek sprawą, która może mieć znaczenie dla tysięcy ubezpieczonych zatrudnionych obecnie na kontraktach cywilnoprawnych, tylko po to by uniknąć obowiązku zapłaty składek do ZUS. Okazuje się, że nawet za kilkadziesiąt lat będą oni mogli wystąpić do sądu o ustalenie, że ta praca odbywała się jednak np. na etacie. Co ważne, za kilkadziesiąt lat wszystkie niezapłacone składki będą już przedawnione, nie trzeba więc będzie ich płacić. ZUS będzie jednak miał obowiązek zaliczyć je na koncie ubezpieczonego i wyliczyć na tej podstawie należne mu świadczenie.
Korekta za zamierzchłe lata
W tym przypadku rzecz dotyczyła mężczyzny zatrudnionego w 1999 r. na umowie-zleceniu, od której spółka nie opłacała składki emerytalnej i rentowej. Po latach okazało się, że składki trzeba było jednak zapłacić, ale uległy one przedawnieniu.
W obawie przed koniecznością korekty dokumentów ubezpieczeniowych za prze- dawnione już okresy spółka zakwestionowała jednak decyzję ZUS, która zawierała wyliczenie zaległych składek.
Ustalenie zaległości bez przedawnienia
Gdy sprawa trafiła do sądu, przedsiębiorca dowodził, że zastosowanie mają tu przepisy ordynacji podatkowej, w myśl których nie można wydać decyzji ustalającej kwotę zaległości, jeśli uległa ona przedawnieniu. Ostatecznie w tej sprawie do Sądu Najwyższego trafiło pytanie prawne.
– Zgodnie z art. 25 ustawy o emeryturach i rentach ZUS ma obowiązek obliczania świadczeń na podstawie składek zaewidencjonowanych na koncie ubezpieczonego, co oznacza, że są one należne, ale nie zawsze zapłacone – tłumaczył w czasie rozprawy Wojciech Niedzielski, radca prawny reprezentujący ZUS. – Ustalanie kwoty składek, nawet jeśli mogą one być już przedawnione, jest więc niezbędne do prawidłowego obliczenia świadczeń.