Czas pobierania zasiłku chorobowego z tytułu orzeczonej niezdolności do pracy jest limitowany. Podstawowy okres zasiłkowy trwa 182 dni. Dłużej – bo przez 270 dni – świadczenie może przysługiwać chorej kobiecie w ciąży albo osobie cierpiącej na gruźlicę. W tym czasie pracownik otrzyma wynagrodzenie chorobowe (za pierwsze 33 dni choroby w danym roku kalendarzowym albo za 14 dni w przypadku etatowca po pięćdziesiątce), a później zasiłek chorobowy. Natomiast ubezpieczony zleceniobiorca od razu dostaje zasiłek chorobowy. Takie zasady wynikają z art. 8 ustawy z 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (tekst jedn. DzU z 2014 r., poz. 159; dalej ustawa zasiłkowa).
Ciągła choroba
Do tych 182 dni (lub 270 dni) obejmujących zarówno robocze dniówki, jak i niedziele ?i święta, a także dni wolne z tytułu przeciętnie pięciodniowego tygodnia pracy wlicza się wszystkie okresy nieprzerwanej niezdolności do pracy. Oznacza to, że zsumowaniu podlegają okresy niedyspozycji spowodowane tą samą chorobą lub różnymi chorobami, jeżeli nie występują między nimi przerwy. Natomiast w sytuacji, gdy między okresami niezdolności do pracy, spowodowanymi różnymi chorobami, wystąpi choćby jednodniowa pauza, kiedy pracownik był zdolny do pracy (niekoniecznie musiał ją świadczyć), to okres zasiłkowy liczy się od nowa.
Przy rachunkach trzeba też pamiętać o tym, że do tego samego okresu należy doliczyć poprzednią absencję spowodowaną tą samą chorobą, jeżeli przerwa między ustaniem poprzedniej a powstaniem ponownej nie przekroczyła 60 dni. Takie zasady określa art. 9 ustawy zasiłkowej.
Ważny kod „A"
Aby mieć pewność, że dane zwolnienie należy zaliczyć do starego okresu zasiłkowego albo otworzyć nowy limit, trzeba sprawdzić kod literowy na druku ZUS ZLA. Widniejący na nim symbol „A" oznacza, że niezdolność do pracy powstała po przerwie nieprzekraczającej ?60 dni, spowodowanej tą samą chorobą, która była przyczyną poprzedniej absencji. Gdy takiego kodu nie ma, okres zasiłkowy co do zasady należy liczyć od początku. Trzeba jednak uważać, bo czasem brak tego symbolu nie przesądza, że pracownik cierpi na inne schorzenie. Może się przecież leczyć w kilku przychodniach u różnych specjalistów. Jeśli lekarz nie ma wglądu w kartę pacjenta, najczęściej po prostu nie posiada całościowej wiedzy na temat przyczyn jego poprzednich niedyspozycji.
Jeśli na zwolnieniu nie ma wpisanego kodu „A", płatnik sam nie zweryfikuje, czy pracownik cierpi na to samo schorzenie co poprzednio. Nie sprawdzi też numeru statystycznego choroby, bo lekarz nie umieszcza jej na kopii blankietu dostarczanego do firmy. Wpisuje go tylko w oryginale zwolnienia, który przekazuje do ZUS, a także na jego kopii pozostawianej ?w dokumentacji medycznej.