Greenwashing, czyli inaczej „ekościema” lub „zielone mydlenie oczu”, to zjawisko polegające na tworzeniu fałszywego wrażenia, że produkty, usługi lub działania firmy są przedstawiane jako bardziej ekologiczne, zrównoważone czy przyjazne środowisku, niż są w rzeczywistości. Takim praktykom od pewnego czasu bacznie przygląda się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. W lipcu ub.r. zarzuty stosowania greenwashingu postawiono czterem spółkom: Allegro Polska, DHL eCommerce Poland, DPD Polska i InPost. Urząd informował wówczas, iż prowadzi równolegle dziewięć postępowań wyjaśniających wobec spółek z branży odzieżowej, handlu detalicznego, e-commerce oraz transportowej.
W poniedziałek przekazano, że zarzuty postawiono trzem kolejnym spółkom: Bolt, Tchibo i Zara. – Badania potwierdzają, iż polscy konsumenci należą do najbardziej ufnych w Unii wobec deklaracji o ekologiczności i statystycznie wierzą im wyraźnie częściej niż przeciętny obywatel UE. Zielone hasła nie mogą być skrótem myślowym ani grą w domysły: jeśli firma mówi „100%” „bezemisyjne” czy „do recyklingu”, musi to znaczyć dokładnie to – jasno, z danymi i w skali, którą da się sprawdzić – podkreśla Prezes UOKiK Tomasz Chróstny, cytowany w komunikacie.
Czytaj więcej
Sadzenie drzew, które już rosną, automaty do odbioru paczek rzekomo redukujące dwutlenek węgla czy kalkulator emisji CO₂ pomijający istotne dane –...
Udział pojazdów elektrycznych jest bardzo ograniczony
UOKiK podaje, że w przypadku Bolt zarzuty dotyczą sposobu, w jaki firma komunikuje „bezemisyjność pojazdów” i rodzaj energii, jaką wykorzystuje w oferowanych przez siebie usługach, takich jak przejazdy, dostawy jedzenia, wynajem aut czy mikromobilność. „Problem zaczyna się, gdy hasło sugeruje standard, który odnosi się tylko do pewnego aspektu prowadzonej działalności lub jednego z etapów w całym cyklu życia pojazdów elektrycznych. Komunikaty o „bezemisyjności/zeroemisyjności pojazdów” – np. w ramach „Projektu zero” przy zapowiedziach zwiększania liczby pojazdów zeroemisyjnych – mogą budować u konsumenta poczucie, że usługi grupy Bolt są realizowane głównie pojazdami elektrycznymi, albo że liczba „bezemisyjnych przejazdów” jest dominująca. Tymczasem usługi są świadczone przede wszystkim autami spalinowymi, a udział pojazdów elektrycznych jest bardzo ograniczony”– wyjaśniono w komunikacie.
Zielony listek przy produktach z materiałów syntetycznych
W przypadku spółki Tchibo zarzuty dotyczą sklepu online oraz aplikacji, gdzie poszczególne produkty wyróżnione są hasłami takimi jak „eko”, „zrównoważone” czy symbolem zielonego listka. UOKiK wytyka, iż brakuje czytelnej informacji, co to dokładnie znaczy i jakie kryteria muszą spełnić te produkty. Zastrzeżenia urzędników budzi też sposób ich kwalifikowania i ustalenie rażąco niskich progów, które to umożliwiają. „W serwisie Tchibo konsumenci mogli znaleźć produkty z tym wyróżnieniem, mimo że w istotnej części wykonane są z materiałów syntetycznych, takich jak poliester, poliamid, poliakryl, które co do zasady powstają z surowców kopalnych. W przypadku tzw. wyrobów twardych, czyli innych niż jedzenie czy tekstylia, przedsiębiorca jako „eko” wyróżniał np. produkty zawierające raptem 10 proc. materiałów pochodzących z recyklingu” – podaje UOKiK.
Czytaj więcej:
Pod koniec lipca 2025 Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów poinformował o postawieniu zarzutów czterem firmom o stosowanie greenwashingu, czyli...
Pro
Hasło „zero waste we własnych obiektach” mogło dotyczyć tylko niewielkiej części sieci
Jeśli chodzi o Zarę, problemem okazała się sekcja „Join life” w serwisie i aplikacji, w której firma opisuje swoje działania i cele związane ze środowiskiem oraz „zrównoważonym” podejściem. W jej ramach oraz na kartach produktów pojawiały się ogólne „zielone” hasła i zapewnienia między innymi o energii z OZE, „zero waste”, „zerowej emisji netto”, realizacji „Celów zrównoważonego rozwoju ONZ” czy programach mających gwarantować spełnianie norm. Jak zauważono w komunikacie, deklaracje te nie były jednak opatrzone jasną informacją o ich zakresie, skali i ograniczeniach.
Co więcej, w zakładkach „Join life” pojawiały się także komunikaty o „odpowiedzialnym i zrównoważonym gospodarowaniu zasobami naturalnymi”, zmniejszeniu zużycia wody czy ochronie bioróżnorodności. Jak wyjaśniono w komunikacie, „konsument mógł odnieść wrażenie, że deklarowane efekty i standardy odnoszą się szeroko do działalności firmy lub że zakup ubrania marki Zara realnie wspiera te cele. Taki przekaz, prezentowany często obok odwołań do certyfikacji środowiskowej produktów, mógł dodatkowo sugerować, że zakup towarów wspiera realizację ważnych celów społecznych i środowiskowych oraz że spółka »gwarantuje« spełnianie norm społecznych i środowiskowych dzięki programom monitorującym i audytom. Przykładowo, hasło »zero waste we własnych obiektach« mogło w Polsce dotyczyć tylko niewielkiej części sieci – nawet 1 z 40 sklepów – a nie wszystkich placówek. Równolegle w serwisie pojawiały się deklaracje takie jak: »100 proc. energii z OZE w naszych instalacjach«, czyli w sklepach i biurach, »Zero waste«, »Zerowa emisja netto«. Hasła te są podane ogólnie, bez wskazania zakresu i skali działań, przez co konsumenci mogą odczytać je jako opis całości działań lub efektów firmy, podczas gdy ich znaczenie jest bardzo ograniczone”– wskazano w komunikacie.
Czytaj więcej:
Zapowiedzi wycofania przez Komisję Europejską projektu dyrektywy Green Claims nie oznaczają, że biznes może sobie pozwolić na komunikowanie swoich...
Pro