Środowe posiedzenie trójstronnego zespołu ds. przemysłu motoryzacyjnego to już kolejne spotkanie przedstawicieli tej branży w sprawie udzielenia im wsparcia przez polski rząd.
Chodzi o to, że w związku z brakiem podstawowych podzespołów niezbędnych do produkcji aut, w wielu takich firmach stanęła produkcja. Przedsiębiorcy liczą więc straty i rozważają cięcie kosztów. Co dla pracowników zatrudnionych w tych firmach oznacza zwolnienia.
Dlatego zarówno pracodawcy działający w tej branży, jak i zatrudnieni proponują, aby rząd uruchomił „Program pomocy i ochrony miejsc pracy i wynagrodzeń dla przedsiębiorców i pracowników przemysłu motoryzacyjnego w Polsce, na zasadach wprowadzonych ustawą antycovidową z 31 marca 2020 roku".
Wsparcie, na jakie mogliby liczyć przedsiębiorcy w zamian za zachowanie zatrudnienia byłoby finansowane ze środków Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Te świadczenia miałyby być wypłacane na zasadach przewidzianych w tarczach antycovidowych jako dopłaty do pensji pracowników dotkniętych przestojem czy też tylko obniżonym wymiarem zatrudnienia i wynagrodzenia w okresie zmniejszonego zapotrzebowania na ich pracę.
Z wstępnych szacunków Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przedstawionych jeszcze na poprzednim posiedzeniu w tej sprawie, taka pomoc mogłaby kosztować nawet 2,5 mld zł. Tych pieniędzy nie ma jednak ani w Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, ani nawet w Funduszu Pracy.