W XIX wieku w USA funkcjonował tzw. spoils system („system łupów”). Polegał on na tym, że zwycięska partia obsadzała stanowiska publiczne swoimi zwolennikami, często niezależnie od ich kompetencji. Wymiana urzędników, według orędowników tego systemu, miała sprzyjać demokratyzacji administracji i ograniczaniu wpływów elit. Z czasem zaczęto jednak dostrzegać ciemną stronę tego rozwiązania. Narastały nepotyzm, korupcja i niekompetencja. Dlatego w 1883 r. uchwalono ustawę Pendleton Act (PendletonCivil Service Reform Act), która zapoczątkowała tworzenie profesjonalnej służby cywilnej.
Stany Zjednoczone nie zrezygnowały całkowicie z nominacji politycznych. Jednak dotyczą one przede wszystkim stanowisk o charakterze politycznym oraz najwyższych funkcji kierowniczych. Trzon administracji federalnej stanowią zawodowi urzędnicy, których zatrudnienie i awans powinny opierać się przede wszystkim na kompetencjach, a nie przynależności partyjnej.
Czytaj więcej:
Otwarte nabory mają ponownie stać się standardem przy obsadzaniu najwyższych stanowisk w administracji rządowej. Sam powrót konkursów nie rozwiąże...
Pro
Reforma służby cywilnej w Polsce, uchwalona pod koniec 2015 r., umożliwiła wymianę kadr i obsadzanie wyższych stanowisk bez konkursów i formalnej weryfikacji kompetencji kandydatów. Mimo krytyki tego rozwiązania oraz zapowiedzi przez polityków zmian tego systemu, funkcjonuje on do dziś. Co prawda powstał projekt ustawy przywracający konkursy, ale nie trafił on nawet do prac parlamentarnych. Prace nad projektem trwają...
Jak zatem zreformować administrację rządową, by po każdej zmianie władzy nie dochodziło do wymiany urzędników na wyższych stanowiskach? Być może rozwiązaniem byłby dobrze przemyślany model mieszany, łączący elementy nominacji politycznych i zawodowej służby cywilnej. Oczywiście z zachowaniem odpowiednich proporcji, tak aby dominującą rolę odgrywali profesjonalni i apolityczni urzędnicy.
Czytaj więcej:
24 lipca 2026 r. mija termin aplikowania na kształcenie stacjonarne do Krajowej Szkoły Administracji Publicznej. To dobry moment, by przypomnieć, p...
Pro
Administracja publiczna, w której dominują kobiety, potrzebuje języka, który potrafi ich obecność nazwać i zauważyć.
Pro
Zapraszam do lektury Tygodnika Urzędników.