W poniedziałek wypowiedzenie, we wtorek zwolnienie lekarskie, w środę cisza, w piątek frustracja pracodawcy. Ten scenariusz zna dziś niemal każdy właściciel małej lub średniej firmy. Wystarczy kilka dni, by relacja pracodawca–pracownik, budowana często przez lata, została sprowadzona do lakonicznego komunikatu, elektronicznego zwolnienia i długiej nieobecności. Pracownik otrzymuje wypowiedzenie, a już następnego dnia „ląduje” na L4, często aż do końca okresu wypowiedzenia. Telefon milknie, nie ma odpowiedzi na maile, a obowiązki, które jeszcze wczoraj należały do pracownika na zwolnieniu, spadają na barki pozostałych członków zespołu.