Gdy twórca internetowy działający pod pseudonimem Żurnalista ujawnił swoją tożsamość, w dyskusji publicznej dominowały pytania o kulisy jego działalności, stawki czy konsekwencje wizerunkowe. To naturalny odruch odbiorców, którzy w przypadku marek osobistych w pierwszej kolejności próbują „dopasować” znak do konkretnej osoby. Z perspektywy znaków towarowych ciekawsze jest jednak coś innego – co dzieje się z oznaczeniem, które przez lata funkcjonowało jako samodzielny nośnik rozpoznawalności, a dopiero później zostaje powiązane z konkretną osobą fizyczną? Innymi słowy, czy ujawnienie twórcy zmienia sposób działania marki w obrocie, czy jedynie dopisuje do niej kontekst pozaprawny?