Zmiany geopolityczne trwale przemodelowały zasady panujące na rynku zamówień publicznych. Przy strategicznych inwestycjach od zbrojeniówki i energetyki, przez duże projekty infrastrukturalne, po dostawy i usługi wszelkiego rodzaju, państwo jako inwestor odchodzi od dyktatu najniższej ceny na rzecz wspierania rodzimych wykonawców poprzez promowanie tzw. local content (komponentu krajowego).
Kierunek ten ogłosiło Ministerstwo Aktywów Państwowych oraz Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, publikując dokument pt. „Dobre praktyki w zakresie zwiększenia przez spółki z udziałem Skarbu Państwa udziału komponentu krajowego w kluczowych procesach inwestycyjnych”, opatrzony podpisem prezesa Rady Ministrów. Dokument obowiązuje od 16 czerwca br. Komponent krajowy ma funkcjonować jako jedno z obiektywnych kryteriów oceny, a nie jako preferencja narodowościowa. Istotne pytanie brzmi więc inaczej: jakie realne zmiany ten standard ma wprowadzać w sposobie budowania ofert, układania relacji między wykonawcami i konstruowania umów. Z perspektywy potencjalnych wykonawców najistotniejsza konsekwencja ma charakter rynkowy, który może realnie wpłynąć na decyzje zamawiających – skoro przewagę w postępowaniach uzyska ten, kto wykaże realny komponent krajowy, to krajowi wykonawcy powinni eksponować swoje zdolności i zasoby w tym obszarze. Jednocześnie zagraniczni wykonawcy najprawdopodobniej zaczną aktywnie poszukiwać tego „pierwiastka” u polskich partnerów. Zarówno w pierwszym, jak i w drugim przypadku nowe okoliczności to nowe szanse, ale także wyzwania, w tym prawne.