Są takie sektory gospodarki, gdzie ogromne przychody idą w parze z równie spektakularnymi kosztami. Miliardowe obroty są codziennością, jednak to, co faktycznie zostaje w kieszeni podatnika po odliczeniu kosztów zakupu surowców i obsługi infrastruktury, często oscyluje na granicy błędu statystycznego. W branżach, gdzie rentowność często wynosi 1 czy 2 proc., widmo minimalnego podatku dochodowego stało się realnym zagrożeniem. Wprowadzenie przepisów o minimalnym CIT miało w założeniu uderzyć w podmioty sztucznie transferujące zyski za granicę. Jednak w praktyce „sieć” fiskusa została zarzucona tak szeroko, że zaplątały się w nią całe sektory gospodarki, które z natury operują na niskich marżach, takie jak handel detaliczny, przetwórstwo przemysłowe, transport czy hurtowy handel energią. Na szczęście najnowsze rozstrzygnięcia organów podatkowych dają nadzieję na to, że system nie ukarze przedsiębiorców za samą specyfikę ich modelu biznesowego. Fiskus potwierdził możliwość skorzystania z wyłączeń przewidzianych w przepisach o minimalnym podatku dochodowym przez spółki zajmujące się hurtowym handlem energią. Mogą one zatem uniknąć dodatkowego obciążenia podatkowego. Piszemy na ten temat w artykule pt. „Handel energią z wyłączeniem z minimalnego CIT”.