Zapowiedziana 9 września inwestycja Google’a w Finlandii pokazuje skalę wyzwania. Firma zamierza przeznaczyć 13 mld euro na centra danych i infrastrukturę towarzyszącą w latach 2027–2028. Zawarła też z Fortum 22-letnią umowę zakupu energii z elektrowni jądrowej Loviisa. Fińska opozycja ostrzegła przed presją na dostępność i ceny prądu, a rząd podkreślił korzyści gospodarcze. Spór dotyczy przewidywanych skutków inwestycji, niepotwierdzonych niedoborów energii.
Zapotrzebowanie rośnie…
Według opublikowanej w kwietniu 2026 r. aktualizacji Międzynarodowej Agencji Energetycznej zużycie energii elektrycznej przez centra danych na świecie ma wzrosnąć z 485 TWh w 2025 r. do ok. 950 TWh w 2030 r. Oznaczałoby to ok. 3 proc. globalnego zapotrzebowania na prąd. Są to dane dla całego sektora centrów danych, obejmującego również usługi niezwiązane z AI. W obiektach ukierunkowanych na sztuczną inteligencję agencja przewiduje w tym okresie około trzykrotny wzrost zużycia.
Globalna średnia nie pokazuje jednak obciążenia konkretnej sieci. Centrum danych potrzebuje dostępu do mocy w określonym miejscu i czasie. W Polsce podobne potrzeby zgłaszają przedsiębiorstwa elektryfikujące produkcję, transport i ciepłownictwo. Gdy lokalna infrastruktura nie nadąża za popytem, rozwój jednej branży może utrudniać inwestycje w innej. Dostępność przyłączenia staje się wtedy czynnikiem konkurencyjności, który należy uwzględniać razem z ceną energii.
Polskie Sieci Elektroenergetyczne uwzględniają ten problem w projekcie planu rozwoju sieci na lata 2027–2036. Na mapie zapotrzebowania nowych centrów danych przyjęto 16,8 TWh rocznie w 2036 r. i 28,8 TWh w 2040 r. Są to założenia planistyczne, a nie obecne zużycie ani pewny wynik przyszłych inwestycji. Przy ich opracowaniu wykorzystano m.in. wnioski o warunki przyłączenia i informacje branżowe.
Na pytanie o to, kto zapłaci za energię dla AI, nie wystarczy odpowiedzieć, że operator serwerowni. Oprócz jego rachunku za prąd trzeba sfinansować rozbudowę sieci i zapewnić odpowiednią podaż energii. Amerykański Departament Energii w analizie taryf dla dużych odbiorców wskazuje na potrzebę ochrony pozostałych klientów przed nieproporcjonalnym obciążeniem kosztami. To użyteczny punkt odniesienia dla Polski: warunki inwestycji powinny jasno określać udział nowego odbiorcy w wydatkach, które wywołuje.
…ryzyko również
Trzeba również ustalić, kto poniesie ryzyko, jeżeli deklarowane zapotrzebowanie się nie pojawi. Sieć może zostać rozbudowana pod projekt, który później zostanie ograniczony, opóźniony lub porzucony. Dlatego warto rozważyć etapowanie przyłączeń, zabezpieczenia finansowe oraz zobowiązania odpowiadające rzeczywistemu harmonogramowi inwestycji. Ocena powinna uwzględniać zarówno koszty przypisane do konkretnego odbiorcy, jak i korzyści infrastruktury dla całego regionu.
Duże centrum danych może bowiem poprawić ekonomię inwestycji energetycznej. IEA wskazuje, że wpływ nowych odbiorców na ceny zależy m.in. od dostępnej podaży i wykorzystania infrastruktury. Przewidywalny popyt może obniżać koszty jednostkowe, jeżeli pozwala lepiej wykorzystać istniejące zasoby. W systemie z ograniczoną podażą sytuacja może wyglądać odwrotnie. Uczciwa ocena wymaga zatem analizy konkretnego projektu i jego otoczenia.
Umowa Google’a z Fortum ilustruje tę możliwość. Według Fortum długoterminowe przychody mają wspierać inwestycje pozwalające utrzymać elektrownię Loviisa w eksploatacji do 2050 r. To istotna korzyść, ale należy odróżnić przedłużenie działania istniejącej elektrowni od budowy dodatkowych mocy. Partnerzy zapowiedzieli również analizę nowych źródeł i rozwiązań zwiększających elastyczność systemu. Zapowiedź współpracy nie jest jednak równoznaczna z oddaniem instalacji do użytku.
Podobnej precyzji potrzeba w ocenie deklaracji klimatycznych. Pokrycie rocznego zużycia zakupami energii odnawialnej nie oznacza jeszcze, że centrum danych korzysta z takiej energii w każdej godzinie pracy. Analizy IEA rozróżniają bilansowanie roczne i godzinowe. Z perspektywy oceny inwestycji warto więc pytać, kiedy i gdzie energia jest wytwarzana oraz jak uzupełnia się jej niedobory. Należy też sprawdzić, czy umowa pomaga uruchomić nowe źródło, utrzymać istniejące, czy jedynie zmienia nabywcę jego produkcji.
Polska też powinna mieć plan
W Polsce politykę przyciągania inwestycji cyfrowych warto powiązać z rozwojem sieci i planami dekarbonizacji przemysłu. Lokalizacja centrum powinna uwzględniać dostępne moce, przyszłe źródła energii oraz potrzeby pozostałych odbiorców. W ocenie projektu warto premiować realne możliwości ograniczania poboru w uzgodnionych okresach, wykorzystanie magazynów i zagospodarowanie ciepła odpadowego.
Każde takie rozwiązanie wymaga sprawdzenia warunków technicznych i ekonomicznych; nie każda usługa obliczeniowa toleruje przerwy, a odzysk ciepła potrzebuje odbiorcy.
Odpowiedzialność dotyczy również firm kupujących usługi AI. Do oceny dostawcy warto włączyć dane o energii i emisjach, sposób ich przypisania do usługi oraz odporność infrastruktury. Wdrożenie powinno mieć mierzalny cel biznesowy, a zakres obliczeń odpowiadać zadaniu. Jeżeli AI ma zmniejszyć zużycie energii w zakładzie, rezultat należy porównać z punktem wyjścia i uwzględnić dodatkowe zasoby potrzebne do działania rozwiązania. Korzyści środowiskowych nie należy zakładać wyłącznie na podstawie obietnicy większej efektywności.
Zdaniem autora
Polska potrzebuje infrastruktury AI, ale jej rozwój powinien wzmacniać zdolność całej gospodarki do transformacji. Oznacza to wspólne planowanie inwestycji cyfrowych i energetycznych, wiarygodne prognozy popytu oraz przejrzysty podział kosztów i ryzyka. Pozwoli to ocenić, czy centrum danych wnosi korzyści proporcjonalne do zasobów, których potrzebuje. Warunki takiej współpracy najlepiej ustalać przed przyznaniem wsparcia i rozpoczęciem rozbudowy sieci.
autor: Przemysław Oczyp; dyrektor zarządzający ESG Advisors