Jeszcze niedawno ESG było jednym z najgłośniejszych pojęć w świecie biznesu. Firmy tworzyły strategie, powoływały zespoły, budowały systemy zbierania danych i przygotowywały się do nowych obowiązków raportowych. ESG miało własny język, własnych ekspertów, własne konferencje i coraz bardziej rozbudowane regulacje. Dziś atmosfera jest inna.
Europa upraszcza część wymogów dotyczących raportowania zrównoważonego rozwoju. W lipcu 2026 r. Komisja Europejska przyjęła zmienione standardy ESRS, ograniczając liczbę obowiązkowych punktów danych o ponad 60 proc. We wrześniu uproszczone standardy ESRS zostały opublikowane w Dzienniku Urzędowym UE, a rozporządzenie w tej sprawie wejdzie w życie 10 listopada 2026 r. Celem tych zmian jest zmniejszenie obciążeń administracyjnych i kosztów raportowania.
Można więc odnieść wrażenie, że ESG straciło impet. Moim zdaniem dzieje się coś znacznie ciekawszego.
ESG nie tyle znika, ile przestaje być osobną kategorią zarządzania. I właśnie ten moment może okazać się początkiem jego dojrzałości.
Artykuł powstał w ramach patronatu rp.pl nad kampanią społeczną „Razem dla ESG” Polskiej Izby Biegłych Rewidentów, której celem jest wzmacnianie świadomości znaczenia zrównoważonego rozwoju, odpowiedzialności biznesu oraz jakości i wiarygodności informacji ESG. Ten kontekst jest szczególnie istotny właśnie dziś, gdy dyskusja o ESG coraz wyraźniej przesuwa się z poziomu samych obowiązków regulacyjnych na poziom jakości zarządzania, decyzji i długofalowej odpowiedzialności organizacji.
Koniec epoki raportu?
Pierwsza faza ESG była w dużej mierze fazą regulacyjną. Organizacje uczyły się nowych pojęć, wskaźników, standardów i obowiązków. Dla wielu przedsiębiorstw pytanie brzmiało przede wszystkim: co będziemy musieli zaraportować?
Kolejne pytanie powinno być zupełnie inne: co dzięki tej wiedzy będziemy robić inaczej?
To pozornie niewielka różnica, ale właśnie ona oddziela compliance od zarządzania.
Raport może powiedzieć, ile organizacja emituje CO2, pokazać ryzyka dostaw. Zarządzanie zaczyna się wtedy, kiedy ta informacja wpływa na decyzję inwestycyjną i firma zastanawia się, czy jej model dostaw będzie odporny za pięć czy dziesięć lat.
Można mierzyć rotację pracowników, różnorodność, zużycie energii czy wpływ środowiskowy. Pytanie brzmi jednak: czy zarząd potrafi przełożyć te informacje na decyzje dotyczące kosztów, ludzi, inwestycji, produktów i przyszłości przedsiębiorstwa?
W tym sensie mniej raportowania wcale nie musi oznaczać mniej ESG. Może oznaczać więcej zarządzania.
Najciekawsze ESG będzie niewidoczne
Być może za kilka lat najlepszych firm w obszarze zrównoważonego rozwoju nie będziemy rozpoznawać po tym, jak często używają skrótu ESG, lecz po tym, jak projektują produkty. Jak wybierają dostawców, zarządzają energią, przygotowują zakłady produkcyjne na ekstremalne zjawiska pogodowe. I w jaki sposób inwestują w ludzi oraz wykorzystują technologię.
ESG stanie się czymś w rodzaju infrastruktury przedsiębiorstwa: mniej widocznej, ale obecnej w wielu decyzjach.
Pierwsze sygnały tej zmiany już widać. Analiza EFRAG obejmująca ponad 900 raportów przedsiębiorstw za 2025 r. pokazuje, że 69 proc. badanych firm ujawnia już plany transformacji klimatycznej, wobec 55 proc. rok wcześniej. Jednocześnie 63 proc. wiąże wyniki w zakresie zrównoważonego rozwoju z systemami wynagradzania kadry zarządzającej.
To istotna zmiana. ESG zaczyna opuszczać raport i wchodzić do mechanizmów, które rzeczywiście wpływają na funkcjonowanie organizacji.
Od śladu węglowego do odporności
Jeden z najważniejszych trendów kolejnych lat może dotyczyć zresztą nie samej redukcji wpływu przedsiębiorstw na klimat, lecz przygotowania przedsiębiorstw na świat, który już się zmienia. Adaptacja klimatyczna długo pozostawała w cieniu dekarbonizacji. Dzisiaj coraz częściej staje się pytaniem biznesowym.
Co stanie się z zakładem podczas długotrwałej fali upałów? Jak niedobór wody wpłynie na produkcję? Jak ekstremalne zjawiska pogodowe zmienią koszty ubezpieczenia? Jak odporne są łańcuchy dostaw? Czy infrastruktura zaprojektowana kilkanaście lat temu odpowiada warunkom, które mogą wystąpić za kolejne kilkanaście?
Według badania World Economic Forum z września 2026 r. 85 proc. ankietowanych liderów odpowiedzialnych za zrównoważony rozwój przewiduje wzrost znaczenia adaptacji w ciągu najbliższych trzech lat.
To zmienia perspektywę
Zrównoważony rozwój przestaje być wyłącznie pytaniem o odpowiedzialność przedsiębiorstwa wobec świata, natomiast zamienia się w pytanie o zdolność przedsiębiorstwa do funkcjonowania w świecie, który staje się bardziej nieprzewidywalny.
Do tej układanki dochodzi jeszcze technologia.
Sztuczna inteligencja może analizować ogromne zbiory danych i wiele innych rzeczy, ponadto sama generuje nowe pytania dotyczące zużycia energii, infrastruktury i zasobów. Ta sprzeczność dobrze pokazuje, dlaczego przyszłość ESG będzie znacznie ciekawsza niż samo raportowanie. Technologia nie rozwiąże za nas problemu odpowiedzialności.
Może natomiast sprawić, że będziemy musieli stawiać lepsze pytania. Nie tylko: czy możemy coś zrobić szybciej? Także: jakim kosztem, z wykorzystaniem jakich zasobów i z jakimi konsekwencjami? Przez ostatnie lata dużo rozmawialiśmy o tym, czy ESG jest potrzebne, jak powinno być raportowane i które przedsiębiorstwa powinny podlegać obowiązkom.
Ta dyskusja nie zniknie. Regulacje pozostają ważne, podobnie jak przejrzystość danych i możliwość porównywania przedsiębiorstw, jednocześnie przenosząc rozmowę gdzie indziej i sprowadzając ją do innego myślenia.
Zdaniem autorki
Przyszłość ESG może paradoksalnie należeć do świata, w którym będziemy coraz rzadziej mówić „ESG”. Zamiast tego będziemy mówić o odporności przedsiębiorstwa, kosztach, energii technologii, ludziach, czyli po prostu o dobrym zarządzaniu. Jeżeli tak się stanie, będzie to moment, w którym w końcu ESG przestanie być dodatkiem do biznesu, a stanie się jego częścią.
Anna Mizerska ekspertka ds. komunikacji strategicznej i zrównoważonego rozwoju, doradczyni ds.komunikacji #RazemdlaESG