- Konsumpcja
wcale nie rośnie słabo. Faktem jest jednak, że sprzedaż detaliczna
rośnie relatywnie wolno na tle przyrostu realnych dochodów
rozporządzalnych i to
mimo tego, że stymulacja fiskalna, której doświadczyliśmy w ostatnim
czasie była bardzo silna. Osobiście uważam jednak, że wzrost konsumpcji
o 4 – 5 proc. to nadal silny wzrost – przekonywał w rozmowie Arkadiusz
Balcerowski, ekonomista mBanku.
Czy
ostatnie słabsze dane mogą jednak wpłynąć na tempo wzrostu
gospodarczego w Polsce? Balcerowski podkreśla, że nie ma co przeceniać
siły danych jedynie z jednego
miesiąca. – Ostatnie dane, jakie ukazały się z polskiej gospodarki
rysują chłodniejszy obraz na III kwartał. Mówimy o potencjalnym braku
istotnego przyspieszenia PKB o ile usługi nie będą mocniejszym
wsparciem. Nie spodziewam się jednak, że dojdzie do nagłego
hamowania. To wciąż będzie dynamiczny wzrost, ale prawdopodobnie nie tak
silny, jak w ostatnich dwóch kwartałach – podkreśla ekspert. Dodaje on,
że nadzieją pozostaje lepsza koniunktura w sektorze usług.
Problematyczny pozostaje zaś wciąż przemysł. – Produkcja
przemysłowa jest słaba. Na to też jednak trzeba patrzeć przez pryzmat
tego, co dzieje się w otoczeniu w tym m.in. na kondycję gospodarki
niemieckiej. Niemcy są w stagnacji, strefa euro co prawda się rozwija,
ale w bardzo mizernym tempie. Na tym tle nasza produkcja
przemysłowa nie wygląda aż tak źle. To może świadczyć o tym, że popyt
krajowy wcale nie jest taki słaby, a eksporterzy też znaleźli nowe rynki
zbytu – podkreśla ekonomista. Czy
ostatnie słabsze dane makro i trudniejsze otoczenie może być jednak
przesłanką do tego, by RPP zaczęła szybciej obniżać stopy procentowe? –
Utrzymujemy, że
obniżki zaczną się w połowie 2025 r. Słabsze dane powodują, że RPP nie
ma dużych obaw o powrót większej inflacji. Do tego też trzeba zwrócić
uwagę, że inne banki centralne zaczęły już proces luzowania polityki
pieniężnej. Teraz prawdopodobieństwa obniżek stóp
przesuwają się nawet na wcześniejsze okresy. Grono osób, które popiera w
RPP szybsze obniżki też rośnie – mówi Balcerowski.