Reklama

Jankowiak: To nie SAFE zero, to nie jest darmowy lunch

– Argumenty merytoryczne mają minimalne znaczenie przy podejmowaniu decyzji przez polityków – zauważa Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu.
Janusz Jankowiak, główny ekonomista, Polska Rada Biznesu

Janusz Jankowiak, główny ekonomista, Polska Rada Biznesu

Foto: podcasty.rp.pl

Czym się różni unijny program SAFE od projektu prezydenckiego? Z czego będzie finansowany SAFE unijny, a z czego program prezydenta i NBP, który z tych programów będzie miał silniejsze działanie profinflacyjne, czy NBP może przekazać pieniądze na konkretne zadania budżetu i wreszcie – nawet jeśli NBP wykreuje te pieniądze, to kiedy one będą dostępne do zakupu broni? W "Magazynie o Biznesie" ekonomista Janusz Jankowiak odpowiada na podstawowe pytania porównujące oba programy – unijny program SAFE i zaprezentowany właśnie projekt prezydenta Nawrockiego i NBP.

Reklama
Reklama

Na pytanie, kiedy możemy liczyć na pieniądze z sejfu unijnego, a na kiedy moglibyśmy zobaczyć pieniądze z pomysłu pana prezydenta i Narodowego Banku Polskiego, Jankowiak przyznaje, że to jedna z najważniejszych kwestii.

Jeżeli ten program miałby być finansowany z zysku NBP w 2026 r., to wtedy te pieniądze mogły być dostępne w połowie 2027 r. Biorąc pod uwagę to, że pierwsze transze unijnego programu SAFE mogą być dostępne już w marcu, w tym miesiącu, no to nie ma o czym mówić. Nasz czas bardzo pogania, jeżeli chodzi o wykorzystanie tych środków i działa zdecydowanie na niekorzyść tej propozycji magicznego wytworzenia zysku z Narodowego Banku Polskiego – tłumaczył Janusz Jankowiak, główny ekonomista PRB.

Czytaj więcej:

Magazyn o biznesie Przewozy pasażerskie kwitną, towarowe na krawędzi

Pro

Reklama
Reklama

Na początku rozmowy o porównaniu kosztów obu programów SAFE ekonomista zauważył jednak, że – "argumenty merytoryczne mają minimalne znaczenie przy podejmowaniu decyzji przez polityków". – Nie jestem w żadnym wypadku zwolennikiem nazywania tego programu Sejf Zero Procent, bo to oczywiście nie jest żadne Sejf Zero Procent. To nawet nie jest takie piwo bezalkoholowe o niskiej zawartości alkoholu, prawda? To jest propozycja, która również kosztuje, a nie darmowy lunch – skomentował nazwę wspólnego programu pałacu prezydenckiego i NBP ekonomista.

Czy NBP może sprzedać złoto i finansować projekty rządowe? – Zgodnie z obowiązującym prawem dziś – nie może – odpowiada Jankowiak i wyjaśnia, że

NBP musi przekazywać 95 proc. zysku do budżetu państwa, a pozostałe 5 proc. ma służyć na pokrywanie straty z ubiegłego roku, przy czym "NBP ma tu sporo do finansowania".

– Bank nie może sprzedać tego złota, bo musi zachować stały poziom rezerw walutowych, dlatego pojawiła się "genialna" propozycja, że bank sprzedaje złoto i szybko je odkupuje, realizuje zysk i uzupełnia ubytki w rezerwach. Tę operację trzeba powtarzać wielokrotnie – mówi Jankowiak i zauważył, że ta operacja wtedy bazuje na jednym podstawowym założeniu, to znaczy to złoto, które zostaje odkupione przez bank centralny nie może w następnym okresie tracić na cenie, dlatego, że wtedy, kiedy by traciło na cenie, wtedy oczywiście cała ta konstrukcja się przewraca, prawda? Ponieważ nie będzie zysku w kolejnych okresach.

Czytaj więcej:

Magazyn o biznesie SAFE – tak. Ale czy zdążymy?

Pro

Unijny program SAFE skupia łącznie 19 krajów, Polska dostanie ponad jedną czwartą część tego budżetu, 42,7 mld euro z puli 150 mld euro, 89 proc. polskich funduszy ma zostać skierowanych do polskich przedsiębiorstw. Będziemy to spłacać prawdopodobnie do 2070 r.. Pieniądze mogą zacząć płynąć już w marcu 2026 r. A kiedy mogą się pojawić pieniądze z pomysłu prezydenta i NBP?

Reklama
Reklama

– SAFE unijny ma być finansowany z emisji euroobligacji. To jest bardzo wdzięczny temat do naszych rozważań, ponieważ my jesteśmy w tej chwili w fazie dosyć ostrego kryzysu irańskiego. Ten kryzys pociągnął za sobą cały szereg konsekwencji na rynku finansowym, na rynku globalnego długu, m.in. wzrost rentowności obligacji najbardziej bezpiecznych krajów, czyli zarówno Niemiec, jak i Stanów Zjednoczonych, ale też i eurobondów, czyli właśnie tych obligacji, które są emitowane przez Komisję Europejską – mówi Jankowiak. Eurobondy wzrosły do 2,75 proc. za dziesięcioletnie papiery, a polskie dziesięcioletnie obligacje wzrosły do 5,60 proc. – To pokazuje jak duża jest różnica, jeżeli chodzi o koszt pozyskania tego finansowania, gdybyśmy chcieli to robić sami w tej chwili. Na dodatek musielibyśmy to robić, powtarzając te operacje po raz kolejny, emitując ten dług, emitując go znacząco drożej niż to robi Komisja Europejska, emitując eurobondy – mówił ekonomista.

Magazyn o biznesie
Big techy podporządkują się ograniczeniom dla nieletnich
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Magazyn o biznesie
Przewozy pasażerskie kwitną, towarowe na krawędzi
Magazyn o biznesie
Branże rosnące, sektory pod presją z punktu widzenia firmy HR
Magazyn o biznesie
SAFE – tak. Ale czy zdążymy?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama