Interpretacje niedawno były inne
Jeszcze pół roku temu fiskus był bardziej wyrozumiały. Przekonała się o tym spółka zajmująca się dystrybucją wyrobów spożywczych. Zdarza się, że dostarcza je klientom po terminie, przeważnie z przyczyn od niej niezależnych, np. opóźnienia po stronie producenta.
Skarbówka potwierdziła, że kary umowne mogą być kosztem uzyskania przychodów (interpretacja nr 0114-KDIP2-3.4010.285.2018.2.MC).
Podobnie było w sprawie przedsiębiorcy działającego w branży budowlanej. Umówił się na tynkowanie maszyn, ale z powodu niesprzyjających warunków pogodowych (minusowa temperatura) wykonał prace z trzymiesięcznym opóźnieniem. Kontrahent naliczył mu prawie 23 tys. zł kary. Przedsiębiorca chciał ją zaliczyć do podatkowych kosztów. Argumentował, że prace wykonał należycie, a zwłoka powstała z niezawinionych przez niego przyczyn.
Wydatek jest związany z działalnością i uzyskiwanym z niej przychodem, może więc być rozliczony w podatkowych kosztach – uznał fiskus (interpretacja nr 0113-KDIPT2-1. 4011.466.2018.1.BO).
Marcin Sobieszek, doradca podatkowy, partner w ATA Finance
Skarbówka radykalnie zmieniła podejście do kar umownych. Trudno się jednak zgodzić z najnowszymi interpretacjami. Fiskus twierdzi w nich, że opóźnienie jest wadą usługi. A kary za wadliwą usługę są wyłączone z kosztów. Jeśli jednak tak szeroko rozumiemy pojęcie „wady", po co ustawodawca wpisywał do negatywnego katalogu kosztów np. kary z tytułu zwłoki w usunięciu wad wykonanych usług? Zmiana stanowiska skarbówki stawia w trudnej sytuacji firmy, które zmuszone są podpisywać klauzule o karach za opóźnienie (dzieje się tak zwłaszcza na rynku budowlanym). Aby zapobiec negatywnym skutkom podatkowym, warto pomyśleć o alternatywnych sposobach zadośćuczynienia kontrahentowi, np. obniżeniu wynagrodzenia. Efekt finansowy będzie ten sam, natomiast podatkowo zyskamy. Trzeba to jednak zrobić już na etapie podpisywania umowy, żeby nie zostać później posądzonym przez fiskusa o obchodzenie przepisów.