Przedsiębiorca nie rozliczy pustych faktur w kosztach, nawet jeśli nie wiedział o oszustwie. Tak wynika z wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie.
Spór zaczął się od kontroli, wskutek której urzędnicy zakwestionowali w spółce faktury na ponad 600 tys. zł. Chodziło o koszty usług budowlanych. Urzędnicy stwierdzili, że nie zostały one faktycznie wykonane, co oznacza, że faktury nie odzwierciedlają rzeczywistych zdarzeń gospodarczych i nie mogą być podstawą zapisów w księgach. Wydatki są kosztem, ale ekonomicznym, a nie podatkowym.
Spółka zakwestionowała rozstrzygnięcie fiskusa, zarzucając mu błędy w postępowaniu dowodowym. Nie zgadzała się m.in. z tezą, że kierownictwo firmy wiedziało o oszustwach. Twierdziła, że skarbówka ma obowiązek badania, czy podatnik działał w dobrej wierze. Jeśli jej ustalenia potwierdzą, że dochował należytej staranności przy zawarciu i realizacji kontraktu, to nie można pozbawić go prawa zaliczenia kwot z faktur do kosztów.
Spółka powołała się też na orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości UE, z którego wynika, że nie można wymagać od odbiorcy faktury podejmowania czynności sprawdzających kontrahenta (nie jest to bowiem jego zadanie).
Sąd stanął po stronie fiskusa. Podkreślił, że w podatkach dochodowych – inaczej niż w VAT – dla pozbawienia prawa do zaliczenia wydatków do kosztów nie ma znaczenia, czy przedsiębiorca w sposób zawiniony (np. na skutek braku dbałości o własne interesy gospodarcze) czy też niezawiniony rozliczał wydatki na podstawie tzw. pustych faktur. Istotne jest jedynie to, że faktury nie odzwierciedlają faktycznych transakcji, a ich wystawca nie był dostawcą towarów (usług) w nich wymienionych.