Odprawa celna nie będzie mogła przekroczyć 24 godzin, nawet jeśli towar będzie podlegał badaniu przez służby sanitarne, weterynaryjne i inne. Koordynacją ma się zajmować właściwy szef urzędu celnego. Taka zmiana znacznie przyspieszy procedury graniczne i zwiększy konkurencyjność polskich portów – zakłada Ministerstwo Gospodarki. To ten właśnie resort przygotował założenia kolejnej tzw. ustawy deregulacyjnej, która ma zmienić szereg ustaw związanych z kontrolami towarów importowanych spoza Unii Europejskiej.
Kolejnym ułatwieniem ma być późniejsze rozliczanie VAT od importu towarów. Zamiast zwykłego terminu 10 dni od odprawy celnej będzie można go zapłacić w terminie złożenia deklaracji VAT-7, czyli do 25. dnia następnego miesiąca. Takie uprawnienie mają już dziś firmy korzystające z celnych procedur uproszczonych. Nowe przepisy mają rozszerzyć to uprawnienie na wszystkie firmy, które uzyskały status tzw. upoważnionego przedsiębiorcy (AEO).
Ministerstwo Gospodarki, uzasadniając zmiany, wskazuje na art. 26 ust. 1 wspólnotowego kodeksu celnego. Przepis ten przewiduje, że w przypadku gdy kontrola jest przeprowadzana przez organy inne niż celne, to w miarę możliwości powinna być ona przeprowadzana w sposób skoordynowany, najlepiej w jednym czasie i miejscu.
Ma być jak w Hamburgu
Najważniejszym skutkiem nowych przepisów ma być znaczne zwiększenie obrotów w polskich portach. Dziś bowiem bardzo często importerzy towarów spoza UE (np. z Dalekiego Wschodu czy z USA) wolą odprawiać swoje towary np. w Rotterdamie czy Hamburgu. Tam odprawy bywają sprawniejsze.
Takie zmiany od dawna postulowali spedytorzy. – Kierunek jest dobry, ale przydałby się śmielszy krok: scalenie różnych służb kontrolnych, zajmujących się kontrolą importowanych towarów – twierdzi Marek Tarczyński, przewodniczący Rady Polskiej Izby Spedycji i Logistyki. Według niego polskie porty zyskałyby na atrakcyjności, gdyby ciężar kontroli towarów przenieść na tzw. kontrolę postimportową, dokonywaną przez różne służby już po odprawie celnej. Na takim systemie wygrywają nasi konkurenci z niemieckich portów – mówi Tarczyński.