Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną podatnika, któremu fiskus zarzucił nierzetelne rozliczenie VAT. Chodziło o podatek za okres od stycznia do grudnia 2011 r.
Podatnik miał firmę i zajmował się najmem, dzierżawą, świadczeniem usług oraz sprzedażą części samochodowych, głównie z aut używanych. Sprzedaż części odbywała się stacjonarnie w siedzibie firmy, na giełdzie oraz internetowo za pośrednictwem jednego z portali.
Fiskus ustalił, że obroty brutto wykazane przez przedsiębiorcę w rejestrach sprzedaży są niższe, niż wynika to ze zgromadzonego materiału dowodowego. Były to faktury wystawione dla kontrahentów, raporty dobowe z kasy fiskalnej oraz dane uzyskanych z poczty w postaci zestawienia wypłaconych przekazów oraz z firmy kurierskiej w formie wykazu płatności za pobraniem.
Urzędnicy uznali, że rejestry sprzedaży podatnika nie odzwierciedlają rzeczywistego przebiegu zdarzeń gospodarczych, czyli są nierzetelne. Odstąpiono jednak od określania podstawy opodatkowania w drodze oszacowania. Ustalono ją w oparciu o rejestry sprzedaży i dane uzyskane z poczty i firmy kurierskiej.
Podatnik nie zgadzał się z takim rozstrzygnięciem. Tłumaczył, że duża część dokumentacji podatkowej spłonęła w pożarze. Poza tym sprzedawał nie tylko swoje towary, ale też powierzone przez klientów, w ich imieniu i na ich rzecz na podstawie zawartych umów dystrybucji logistyki i współpracy handlowej.