Kolegium zauważyło, że spółka jest użytkownikiem wieczystym nieruchomości, na której stoi budynek biurowy. I pomimo odbioru odpadów komunalnych z terenu biurowca firma nie złożyła prawidłowych deklaracji śmieciowych. W konsekwencji zdaniem SKO prezydent miał podstawy do wszczęcia postępowania na mocy art. 6o ustawy śmieciowej. Przepis ten mówi o „uzasadnionych szacunkach” i SKO uznało, że ratusz prawidłowo wziął pod uwagę nieruchomości o podobnym charakterze, na których znajdują się budynki biurowe.
Racji spółce nie przyznał też Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. Zauważył, że skarżąca korzystała z usług odbierającego odpady komunalne, który nie uczestniczył w programie prowadzonym przez gminę. Złożone deklaracje i ich korekty nie odzwierciedlały faktycznego sposobu odbioru odpadów. W związku z tym była podstawa do wydania decyzji określającej wysokość opłaty przy szacowaniu, tj. z art. 6o ust. 1 ustawy. Na nieruchomości niezamieszkanej, na której prowadzona jest działalność, powstają związane z nią odpady i pochodzące z bytowania ludzi. A w ocenie sądu wobec korzystania przez skarżącą z odbioru odpadów poza powszechnym systemem gminnym słusznie uznano, że jej deklaracje nie odzwierciedlają rzeczywistości i sięgnięto po szacunek wielkości odpadów.
Przegraną spółki przypieczętował NSA. Przede wszystkim uznał, że decyzja z art. 6o ustawy śmieciowej może działać też na przyszłość. Regulacja ta pozwala bowiem w określonych przypadkach ustalić wysokość opłaty w drodze decyzji. A ustalona w tym trybie opłata obowiązuje do końca miesiąca poprzedzającego miesiąc, w którym następuje zmiana danych do jej kalkulacji – art. 6o ust. 2.
Nie tylko wstecz
I zdaniem NSA właśnie ten zapis ustawy śmieciowej przesądza, że sporna opłata działa też na przyszłość. Jak wskazał sędzia NSA Sławomir Presnarowicz, taka jest konstrukcja i pomysł ustawodawcy.
Ponadto, gdyby decyzja miała działać tylko wstecz, to trzeba by ją wydawać co miesiąc. A to nie miałoby sensu. NSA nie dopatrzył się też naruszeń w samym szacunku.