Hipermarkety, banki, koncerny farmaceutyczne, ale też mniejsze spółki zajmujące się handlem bądź usługami. Wystarczy, że mają roczne przychody powyżej 1,2 mln euro. Zgodnie z projektem PiS będą składać w ciągu roku cztery dodatkowe deklaracje podatkowe (obecnie tylko zeznanie roczne). Po co?
– Bez deklaracji władza nic nie wie, przedsiębiorca może w ciągu roku płacić tyle podatku, ile chce – tłumaczy w rozmowie z „Rz" prof. Witold Modzelewski, współtwórca proponowanych przez PiS zmian.
– Faktycznie, zdarza się, że firmy płacą zaliczki podatkowe na oko albo w mniejszej kwocie, niż powinny – przyznaje Leszek Porowski, doradca podatkowy. – Różnicę dopłacają przy rozliczeniu rocznym. Wprawdzie z odsetkami, ale i tak korzystanie z pieniędzy budżetu państwa jest tańsze niż kredyt w banku.
Ta swoboda ma się dla niektórych skończyć. Z projektu nowelizacji ustawy o CIT wynika, że deklaracje zaliczkowe będą obowiązkowe. Należy je składać co kwartał. Fakultatywnie – co miesiąc. Tylko małe spółki (przychody poniżej 1,2 mln euro rocznie) mają pełen wybór – mogą przesyłać deklaracje zaliczkowe co miesiąc, kwartał albo w ogóle.
– To krok wstecz w walce z biurokracją – mówi Przemysław Ruchlicki, ekspert Krajowej Izby Gospodarczej. – Przekonuje mnie jednak argument o potrzebie uszczelnienia systemu podatkowego.