Standerski zapytany przez portal money.pl, czy Polska jest już bliżej wprowadzenia podatku cyfrowego, odparł, że wszystko przebiega zgodnie z założonym harmonogramem. „Od początku zapowiadaliśmy, że prace potrwają kilka miesięcy, bo to zbyt ważny projekt. Ostatnie tygodnie poświęciliśmy na konsultacje, warsztaty i wypracowanie najlepszych rozwiązań. Sztuką jest stworzyć takie narzędzie, które z jednej strony będzie spełniać cele fiskalne, a z drugiej nie będzie uciążliwe pod kątem procedur dla przedsiębiorców – powiedział.

Poinformował, że jeszcze w lipcu rozpocznie się „proces konsultacji, uzgodnień i opiniowania na poziomie rządowym”. Jednocześnie dodał, że nikt nie będzie się spieszył z pisaniem tego prawa i „każdy zainteresowany projektem będzie miał czas na przedstawienie swojego stanowiska”.

Podatek cyfrowy. 2 mld złotych wpłynie do polskiego budżetu od dużych firm z USA

Wiceminister dopytywany, czy projekt ma poparcie rządu, oznajmił: „Mówimy o projekcie ustawy, który na początku tego roku został wpisany do rządowego wykazu prac legislacyjnych. Zgodził się na to zespół, w którym uczestniczy również minister finansów, wobec czego wszyscy te propozycje widzieli i zaakceptowali”. Standerski zaznaczył przy tym, że resort cyfryzacji jest otwarty na uwagi resortu finansów, zwłaszcza w zakresie procedury egzekwowania nowego podatku.

Czytaj więcej

Krzysztof Gawkowski o podatku cyfrowym: My w Polsce sami sobie tworzymy prawo

Standerski został też zapytany, ile na zmianach zyska budżet państwa. Jak ocenił, „w pierwszym roku pełnego obowiązywania nadal zakładamy dochody na poziomie 1,7 mld złotych, w drugim roku ok. 2 mld złotych, a w kolejnych możemy dojść nawet do 3 mld złotych”.

Podkreślił też, że projekt nie jest wymierzony w przedsiębiorstwa z konkretnego kraju. „Podatek cyfrowy nie dotyczy żadnego konkretnego państwa. Nie dotyczy też żadnej konkretnej grupy podmiotów, którą możemy zidentyfikować według ich siedziby. Ale faktem jest, że nową daninę zapłacą również duże firmy ze Stanów Zjednoczonych” – powiedział Standerski.

„Podatek obciąży przede wszystkim firmy, które mają bardzo wysokie zyski i praktycznie zerową obecność na terytorium Polski, bez jakiegokolwiek wkładu w naszą gospodarkę” – dodał.

Wiceminister wyraził też nadzieję, że zarówno Sejm, jak i Senat, a także Kancelaria Prezydenta będą analizować projekt pod kątem szczegółowych przepisów, a nie ogólnikowych komentarzy w mediach.

Czytaj więcej

Donald Trump grozi potężnymi cłami krajom, które wprowadzą podatek cyfrowy

Na początku marca projekt ustawy o podatku rekompensującym od niektórych usług, czyli o tzw. podatku cyfrowym, został wpisany do wykazu prac rządu. Założono wprowadzenie do 3 proc. podatku od przychodów wielkich firm świadczących wybrane usługi cyfrowe w Polsce.

Według propozycji MC podatek cyfrowy miałby objąć podmioty lub skonsolidowane grupy działające w Polsce, których globalne przychody przekraczają 1 mld euro, a opodatkowane przychody w Polsce wynoszą ponad 25 mln zł - bez względu na rezydencję podatkową podmiotów lub ich siedzibę. Podatek cyfrowy miałyby płacić firmy, które umieszczają na interfejsie cyfrowym reklamy ukierunkowane, tzw. personalizowane, czyli dobierane pod konkretnego użytkownika na podstawie informacji o nim.

Podatkiem miałyby być też objęte firmy, które umożliwiają użytkownikom za pomocą interfejsu cyfrowego wchodzenie w interakcje z innymi użytkownikami lub ułatwiają im dokonywanie dostaw towarów albo świadczenie usług. Chodzi o portale społecznościowe czy tzw. marketplace’y, czyli internetowe platformy handlowe. Resort zaproponował też, aby podatkiem były objęte firmy, które sprzedają dane o użytkownikach.