Wczoraj Naczelny Sąd Administracyjny wydał korzystny dla podatnika wyrok w sprawie tzw. reprezentacji. W tym konkretnym przypadku chodziło o wydatki poniesione przez spółkę doradztwa podatkowego na spotkania biznesowe (obiad, lunch w restauracji) z klientami.
Sąd kasacyjny uznał, że przy rozstrzyganiu o możliwości zaliczenia takich wydatków do kosztów należy wziąć pod uwagę ich związek z przychodem (jego zabezpieczeniem). NSA nie zgodził się, że o kwalifikowaniu takiego wydatku do reprezentacji i w konsekwencji wyłączeniu go z kosztów decyduje miejsce spożywania posiłku czy poziom wystawności.
– Trudno uznać, że reprezentacja jest uzależniona od miejsca spożywania posiłku. Trudno też przesądzić raz na zawsze, że katering zamawiany do firmy reprezentacją nie jest, a wyjście z kontrahentem do restauracji już tak – tłumaczył sędzia NSA Antoni Hanusz.
Sąd zauważył, że prawo podatkowe nie definiuje pojęcia „reprezentacja", nie widział jednak takiej potrzeby. Odpowiedzi na pytanie, czym jest reprezentacja, nie należy szukać też w języku potocznym, bo odwołuje się właśnie do wystawności, luksusu, zbytku.
– Nie wszystko można uregulować w przepisach – podkreślił sędzia Hanusz.