Reforma PIP, która daje jej inspektorom możliwość przekształcania zleceń w stosunek pracy, miała być jednym z kluczowych narzędzi walki z postępującą segmentacją rynku pracy, w którym obok stabilnego zatrudnienia na umowie o pracę coraz większą część zajmują formy o ograniczonej ochronie prawnej. W założeniu powinna wzmocnić egzekwowanie prawa, ograniczyć nadużycia związane z umowami cywilnoprawnymi i przywrócić równowagę między interesami pracowników a pracodawców. Tymczasem zamiast klarownej odpowiedzi na te wyzwania reforma szybko stała się źródłem niepewności i sporów. Zamiast jasnych rozwiązań i spójnej wizji przyniosła falę sprzecznych komunikatów i narastające napięcie między rządem a pracodawcami. Chaos informacyjny oraz zmieniające się zapowiedzi sprawiły, że reforma – zanim jeszcze weszła w życie – stała się źródłem kontrowersji i obaw o jej realne skutki.