Zgoda musi być wyrażona na piśmie. Może być elementem umowy sprzedaży lub innej, np. o zakazie konkurencji. To sedno wyroku Sądu Najwyższego z 29 maja 2015 r.
Kwestia ta wynikła w sprawie Aleksandra B., który domagał się od spółki z o.o. noszącej w nazwie jego nazwisko – usunięcia go.
W grudnia 2010 r. sprzedał on udziały dwóm osobom, które kontynuowały działalność w branży przewozowej. Zobowiązał się jednocześnie nie prowadzić działalności konkurencyjnej, w szczególności z wykorzystaniem marki, symboliki zbliżonej do sprzedanej spółki. Dwa lata później kontrahenci zawarli dodatkową umowę o definitywnym rozliczeniu się, z zastrzeżeniem obowiązywania zakazu konkurencji. Mimo to Aleksander B. wezwał firmę do usunięcia jego nazwiska z nazwy.
Sąd Okręgowy w Gliwicach przychylił się do żądania. Uznał, że były i jedyny udziałowiec spółki nie dał zgody na zachowanie nazwiska i spółka używa go bezprawnie. Nakazał więc jego usunięcie z nazwy.
Sąd Apelacyjny w Katowicach był innego zdania. Uznał, że wymóg uzyskania zgody na używanie nazwiska dotyczy wyłącznie spółek osobowych. Jeśliby nawet przyjąć, że zgoda na piśmie jest konieczna dla sp. z o.o., to gdy powód zobowiązał się do nieprowadzenia działalności konkurencyjnej z wykorzystaniem marki z jego nazwiskiem, tym samym zgodził się na dalsze jego używanie. W innym wypadku zakaz konkurencji nie miałby uzasadnienia.