Za rygoryzmem przemawia unijna wykładnia stojąca na straży pewności obrotu – to istota najnowszego wyroku Sądu Najwyższego.
Kwestia ta wynikła w sprawie, w której spółka z o.o. spod Poznania domagała się pozbawienia wykonalności bankowego tytułu egzekucyjnego, na podstawie którego miejscowy bank ściągał dług jedynego udziałowca i członka rady nadzorczej Aleksandra K.
Spółka poręczyła spłatę kredytu do kilkuset tys. zł, a teraz twierdzi, że poręczenie było nieważne. Zgromadzenie wspólników, a praktycznie Aleksander K., nie udzieliło na nie skutecznej zgody. Zgodnie bowiem z art. 15 kodeksu spółek handlowych zawarcie przez spółkę kapitałową umowy kredytu, pożyczki, poręczenia lub podobnej z członkiem zarządu, rady nadzorczej, prokurentem albo na rzecz którejkolwiek z tych osób wymaga zgody zgromadzenia wspólników. Z kolei art. 17 § 2 k.s.h. stanowi, że czynność spółki bez wymaganej uchwały jest nieważna.
Sąd Okręgowy, a następnie Sąd Apelacyjny w Poznaniu oddalił powództwo. Uznał, że zgoda zgromadzenia wspólników została udzielona w sposób dorozumiany. Powinna wprawdzie udzielić jej na piśmie, ale jest ważna, gdyż k.s.h. nie przewiduje w tym wypadku rygoru nieważności.
Pełnomocnik banku mecenas Mieszko Kaczor bronił tego werdyktu przed SN. – Zdaniem wielu autorów jedyny wspólnik może udzielić zgody w sposób dorozumiany na obciążenie spółki, a wymaganie formy pisemnej jest nadmiernym rygoryzmem. Nie ma przecież wątpliwości, że o tej operacji „właściciel" spółki wiedział. Zresztą nie sprzeciwił się poręczeniu podjętemu przez zarząd. Taka zgoda to właściwie nie jest czynność prawna – argumentował.