W końcu doszło do podpisania umowy najmu na pięć lat. Miesięczny czynsz strony określiły na 5,5 tys. plus podatek VAT przez dwa pierwsze miesiące, a potem 6 tys. plus VAT. Najemca miał też wpłacić 7,5 tys. zł kaucji, która miała być zwrócona po zakończeniu najmu. Zmiana przeznaczenia lokalu, a także wykonanie prac adaptacyjnych lub wprowadzanie ulepszeń wymagały zgody wynajmującego wyrażonej na piśmie pod rygorem nieważności. Najemca oświadczył, że stan techniczny lokalu jest mu znany, nie wnosi do niego zastrzeżeń i nie będzie wnosił z tego tytułu jakichkolwiek roszczeń wobec wynajmującego.
Taniej wypowiedzieć najem
Zaraz po wydaniu lokalu Krzysztof S. przystąpił do prac remontowych takich jak zerwanie płytek ze ścian, wygładzenie, wtopienie siatki, szpachlowanie, nałożenie gruntu na ściany, położenie paneli na istniejące płytki na podłodze. Na zapleczu oddzielono wc od umywalki płytami gipsowo-kartonowymi. W łazience wstawiono umywalkę. Doprowadzono wodę do jednego pomieszczenia. W międzyczasie najemca wystąpił do państwowego powiatowego inspektora sanitarnego o uzgodnienie koncepcji pomieszczeń lokalu. I tu zaczęły się problemy.
Inspektor sanitarny powiadomił Krzysztofa S., że z powodu formy i zakresu nadesłana koncepcja nie może być przedmiotem uzgodnień. Przychylił się jednak do prośby inwestora i dokonał wstępnej oceny nadesłanej dokumentacji. Wskazał na szereg nieprawidłowości, m.in. brak dostępu do światła dziennego w pomieszczeniu kuchni jako miejscu pracy ludzi, posadzka usytuowana poniżej poziomu otaczającego teren, brak przedsionka i niewystarczająca wysokość ustępu w toalecie dla klientów oraz brak możliwości zapewnienia prawidłowej wentylacji wszystkich pomieszczeń.
Krzysztof S. uznał, że zakres prac adaptacyjnych w lokalu musi być znacznie szerszy, niż zakładał, a i tak nie gwarantuje to uzyskania pozytywnej opinii inspekcji sanitarnej. Lepiej dla niego będzie po prostu wypowiedzieć umowę najmu ze skutkiem natychmiastowym z powodu wad wynajętego lokalu. Tak też zrobił.
Oprócz tego wysłał Aldonie J. przedsądowe wezwanie do zapłaty łącznej kwoty ponad 83,5 tys. zł z tytułu szkody, jaką poniósł. Obejmowała m.in. zapłacony już czynsz i kaucję, wydatki na materiały i prace remontowe oraz należności związane z uruchomieniem kredytu, który zaciągnął na sfinansowanie prowadzonej działalności.
Obowiązek wynajmującego
Aldona J. oczywiście nie miała zamiaru płacić, więc została pozwana. Uważała, że za żadne szkody restauratora nie odpowiada, a wynajęty lokal nie miał wad. W odpowiedzi na pozew podkreśliła, że Krzysztof S. jako fachowiec w branży gastronomicznej, powinien był więc wiedzieć, jakie wymogi musi spełniać wynajmowany lokal ze względu na zamierzony przez niego cel działalności.