Ważną kwestią są rozliczenia podatkowe dotyczące wyposażenia. Firma ma obowiązek zapewnić telepracownikowi narzędzia pracy. Ten jednak wszystko, co otrzyma (komputer, oprogramowanie), może wykorzystywać do celów prywatnych. Wtedy jest to przychodem, który trzeba opodatkować. Według fiskusa jest nim też zwrot kosztów abonamentu internetowego.
Dorota Głogosz uważa, że telepraca nie powinna być formą zatrudnienia, ale wykonywania pracy na podstawie normalnej umowy. Osoby zatrudnione w ten sposób mogłyby np. trzy dni wykonywać zadania w pracy, a dwa w domu. Dzięki temu miałyby bezpośredni kontakt z firmą.
Jacek Męcina, wiceminister pracy i polityki społecznej, podkreśla, że zmiany dotyczące telepracy są istotne także dlatego, że projekt założeń do nowelizacji ustawy o promocji zatrudnienia przewiduje granty na telepracę. Będą przysługiwać przedsiębiorcy, który zdecyduje się zatrudnić jako telepracownika bezrobotnego rodzica dziecka do sześciu lat lub osobę, która opiekowała się bliskim i pobierała świadczenie pielęgnacyjne.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki j.ojczyk@rp.pl
Co mówią badania
Sposób mało popularny
GUS nie zbiera danych o telepracownikach. Z informacji Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości wynika, że w 2010 r. tylko 3,2 proc. małych i średnich przedsiębiorstw zatrudniało pracowników w formie telepracy. Z kolei z badania przeprowadzonego przez Instytut Badawczy MillwardBrown SMG/KRC wynika, że wśród przedsiębiorstw zatrudniających do 49 osób telepracy nie stosuje 86 proc., a wśród mających od 50 do 249 pracowników – aż 92,9 proc. Taki sposób zatrudniania jest mało popularny, mimo że 82,9 proc. ankietowanych (w tym blisko 90 proc. pracowników i ponad 80 proc. pracodawców) deklaruje, że zna zasady telepracy. Pracodawcy boją się, że nie będą mieli nadzoru nad zatrudnionymi. Ci zaś uważają, że taka forma pracy wymaga zbyt dużej odpowiedzialności, osłabia kontakty i nie sprzyja awansom.