Firmy, które przeżyły już niejeden proces połączeniowy, na ogół dają sobie z tym radę i zawczasu potrafią się przygotować, wykorzystując dostępne środki prawne. Wiedząc o tym, że połączenie nieuchronnie doprowadzi do tego, że nie wszyscy zachowają dotychczasowe posady, jeszcze na etapie przygotowań do tej operacji oceniają, a następnie dobierają pracowników na stanowiska, które w wyniku fuzji będą się dublować.
Zainteresowanym przedstawiają wyniki tych ocen, proponują zmianę warunków angaży w drodze porozumień zmieniających lub rozwiązujących. Nierzadko potrafią to tak sprawnie zrobić, że problem „dwóch głównych księgowych” rozwiązują przed połączeniem i cały proces przebiega płynnie. To, co nie jest możliwe do osiągnięcia poprzez wypowiedzenie, udaje się w drodze porozumienia stron. Art. 23
1
§ 6 k.p. zakazuje bowiem wypowiadania umów o pracę z powodu transferu, ale nie przeszkadza zmieniać warunków czy nawet rozwiązywać angaże na zasadzie porozumienia stron.
Transparentność przy obsadzie stanowisk po połączeniu może powodować np. ucieczkę w chorobę lub inne ochrony zagrożonych pracowników, których po fuzji czeka degradacja zawodowa czy finansowa. Jednak w ogólnym rozrachunku najczęściej bywa rozwiązaniem tańszym i mniej konfliktowym.
Przede wszystkim jawność
Utajnienie zamiarów w sprawie obsady stanowisk, które niebawem się zdublują, i tak spowoduje niepokój i obawy zatrudnionych. W konsekwencji nie da się wykluczyć z ich strony działań wyprzedzających i utrudniających nowemu pracodawcy rozwiązanie problemu. Działań, które w skrajnych przypadkach przyjmują karykaturalną postać, a we wszystkich przypadkach dodatkowe, niedające się przewidzieć do końca konsekwencje.