„Bez paragonu reklamacji nie przyjmujemy”. „Zwrot wadliwego towaru tylko za okazaniem paragonu”. Konsument wciąż może się spotkać w sklepach lub punktach usługowych z tego typu informacjami. Część osób nieświadomych swoich praw odchodzi w takiej sytuacji z kwitkiem, jeżeli rzeczywiście nie zatroszczyli się o to, aby wziąć paragon w momencie zakupu, lub po prostu gdzieś im się on zapodział.
Ilu z nas zresztą dość lekko podchodzi do tego dokumentu, jeżeli nie wiąże się z zakupem rzeczywiście drogich produktów? Często paragon wyrzucamy zaraz po wyjściu ze sklepu lub chowamy go na tyle skutecznie, że już nigdy nie udaje się nam go odnaleźć.
Może właśnie dlatego część przedsiębiorców, mając tego świadomość, liczy na to, że nieświadomy swoich uprawnień konsument odejdzie i w żaden sposób nie będzie dochodził swoich praw. Czy jednak rzeczywiście przedsiębiorca ma prawo zastrzec rozpatrzenie reklamacji od pokazania tego dokumentu?
Odpowiedź brzmi nie. Nie ma żadnego przepisu, który by mu na to pozwalał lub, mówiąc inaczej, w ten sposób ograniczał prawa konsumentów. W myśl ustawy o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej (DzU z 2002 r. nr 141, poz. 1176 ze zm.) konsument w razie wykrycia wady towaru (jego niezgodności z umową) ma obowiązek poinformować o tym sprzedającego w odpowiednim terminie (zwykle ma na to dwa miesiące od wykrycia nieprawidłowości).
Jeżeli tego nie zrobi, traci swoje uprawnienia. Przepis ten (patrz ramka) nic nie mówi o obowiązku przedstawienia paragonu. Podobnie przy umowach zawieranych na odległość lub przez Internet. Konsument może od takich umów odstąpić bez podania przyczyny, składając stosowne oświadczenie na piśmie w odpowiednim terminie (dziesięć dni od zawarci umowy lub wydania rzeczy).