k.p., czyli wnioskując o urlop na żądanie. Urlop ten jest szczególnym rodzajem wypoczynku. To przywilej pracownika polegający na możliwości skorzystania z wolnego dnia po uprzedzeniu szefa najpóźniej w dniu jego rozpoczęcia. Ale są to tylko cztery dni wypoczynku w ciągu danego roku kalendarzowego.
Co istotne, każdego roku urlopu na żądanie jest tyle samo. Jeśli podwładny go nie wykorzysta w danym roku, to nie przechodzi on w trybie żądaniowym na następny rok. Staje się zwykłym, zaległym wypoczynkiem. Zasila więc jedynie pulę urlopową przysługującą pracownikowi do wykorzystania w kolejnym roku. W następnym roku pracownik zyskuje nowy czterodniowy limit urlopu do wykorzystania.
Zatem mimo że pracownik ma zaoszczędzone aż 61 dni płatnej laby, to faktycznie może skorzystać w trybie na żądanie tylko z czterech dni wypoczynku przysługujących na 2012 r. Jednak i na urlop w trybie żądania szef nie zawsze musi się zgodzić. Jeśli na przeszkodzie stoją ważne dla pracodawcy okoliczności, to może odmówić wolnego.
Niezbędne ustalenia
Jeśli pracownik chce wykorzystać w większej części swój urlop, to musi się po prostu dogadać z pracodawcą w tej sprawie. Wnioskuje więc o wypoczynek w normalnym trybie, licząc się jednak z odmową szefa. Jedynie od dobrej woli tego drugiego zależy bowiem, czy się na niego zgodzi.
Co do zasady dni wypoczynku powinny być udzielane zgodnie z planem urlopów. Pracodawca może zwolnić się z obowiązku jego ustalania, gdy zakładowa organizacja wyrazi na to zgodę. Jeśli w firmie nie działa taka organizacja, szef może samodzielnie zdecydować o zaniechaniu planowania urlopów wypoczynkowych. Taka rezygnacja oznacza jednak konieczność ustalania terminów urlopów poszczególnych podwładnych w porozumieniu z każdym z nich z osobna.
Wyjątkiem od tej zasady jest podanie o udzielenie wypoczynku w terminie przypadającym bezpośrednio po urlopie macierzyńskim. Jeśli zatrudniony wnioskuje o jego udzielenie, pracodawca nie może odmówić.